poniedziałek, 15 października 2012

Czy mieć dziecko?


Bycie kobietą łatwe nie jest. Wymaga się od nas decyzji, które wpływają na nasze życie w stopniu znacznie większym, niż w życiu mężczyzn. Chociażby to, czy chcemy być żoną. Dla mężczyzny oznacza to ciepłe obiadki, uprasowane koszule, podaną gazetkę. A dla kobiety - więcej garów do zmywania, cięższe siatki do targania i wieczory przy żelazku, ewentualnie prodiżu...
Taki sam dylemat powstaje w momencie decyzji pod tytułem: Czy zostać mamą? I wierzcie mi, że coraz więcej kobiet odpowiada na to pytanie: Tak, ale... lub zdecydowanie: Nie!

Naturalną potrzebą większości (nie wszystkich!) kobiet jest chęć posiadania dziecka. Czy wiąże się to z potrzebą przekazania genów, czy posiadania kogoś, kto będzie nas i my jego (z założenia) kochać najbardziej w świecie - nie wiem. Na pytanie dlaczego chcesz mieć dziecko, odpowiedz sobie sama.
Ja postaram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego go nie mieć, lub dlaczego warto kilkakrotnie przemyśleć tę decyzję, zanim się ją podejmie.

Jeśli jesteś kobietą wyzwoloną, wolną, samowystarczalną i pełną wszelakich pasji - zastanów się. Dziecko zatrzyma ten bieg. Nie będziesz już miała tyle czasu dla siebie, wiele pasji pójdzie w kąt, wiele sukcesów zawodowych i listów gratulacyjnych Cię ominie. Być może stracisz pracę, być może stanowisko i wpływy, być może nie będziesz już superspecjalistką najbardziej zorientowaną we wszelkich nowinkach. Zostaniesz za to specjalistką w kwestii przewijania i kolki. Jeśli o tym marzysz - zaciążaj ;)

Jeśli Twoje ciało, wygląd, to jak Cię widzą i to jak się czujesz z samą sobą ma dla Ciebie decydujące znaczenie - dziecko to nie jest Twoja bajka. Co prawda jest to przygoda pełna nowych doświadczeń - cellulitu, rozstępów, obwisłych piersi czy dodatkowej skóry na brzuchu, jednak nie jestem pewna czy na pewno takich wrażeń poszukujesz. Nie muszę chyba dodawać, że nieprzespane noce nie dodadzą Ci urody. Zastanów się, czy macierzyństwo jest dla Ciebie.

Jeśli wiesz, że masz skłonności egocentryka, narcyza czy primadonny - daruj sobie rozmnażanie. Dziecko to wyrzeczenia, poświęcenie, nieliczenie się z samym sobą. To stałe podporządkowywanie swojego życia potrzebom malucha. I nie kończy się to w wieku dwóch lat. To zobowiązania na całe życie. Więc zanim wymyślisz, jak to fajnie byłoby pokazać się z supernowoczesnym wózeczkiem na spotkaniu z psiapiółkami - pomyśl, że to nie zabawa na kilka dni, ale już na zawsze. Na zawsze zejdziesz na miejsce drugie. Pogodzisz się z tym?

Jeśli jesteś sama, albo w związku z nieodpowiednim mężczyzną, zastanów się. Samotne wychowywanie jest trudne. Tylko pozornie to proste zadanie. To często przerasta niejedną odważną kobietę, a dodatkowo jest to trauma dla dziecka. Chyba nie chcesz własnemu dziecku zgotować celowo takiego losu? Nie łudź się, że to nie skutkuje w późniejszym życiu potomka. Skutkuje!

Jeśli jesteś w związku z lekkoduchem, człowiekiem nieodpowiedzialnym, na którego nie można liczyć, nałogowcem, a może żonatym - potraktuj to już z góry jak samotne wychowywanie. Bo prędzej czy później albo zostaniesz z dzieckiem sama, albo będziesz miała dwoje dzieci do pilnowania - maluszka i swojego faceta :/

Masz prawo mieć dzieci. Ile chcesz. Masz prawo pragnąć, by ktoś mówił do Ciebie: Mamo.
Masz prawo ich nie mieć. Masz prawo ich nie chcieć!
Możesz zdecydować o swoim życiu w sposób najlepszy dla siebie. I nie pozwól, by decydowali inni - facet, który naciska, rodzice, którzy pragną wnuka, koleżanki, które już mają dzieci. To Twoje ciało i Twoja przyszłość. To Ty zadecyduj - zgodnie z własnymi przekonaniami, potrzebami, poglądami.
Zorientuj się na czym stoisz, czego się możesz spodziewać, na co liczyć, czego potrzebujesz, co zyskasz i z czego rezygnujesz. I wtedy podejmij decyzję. Świadomie.