czwartek, 25 października 2012

Ładnemu łatwiej?

Mówią, że ładnemu w życiu łatwiej. Że i wszystko załatwi i wiele mu się wybaczy. Że miód i mleko mu z nieba kapią, a on jak ten pączek w maśle opływa w dostatki...
Jak to jest z kobietami? Czy faktycznie tym ładnym jest lepiej, prościej i ciekawiej? Czy znalezienie męża czy zdobycie upragnionego stanowiska to dla nich bułka z masłem?
Otóż tak:


Z jednej strony najlepiej być piękną.
Czemu? Bo ludzie lubią ładne rzeczy, ładne widoczki, a więc i ładne twarze. Ktoś, kogo uznaje się za pięknego na pewno szybciej załatwi swoją sprawę w urzędzie. I to załatwi pozytywnie! No, chyba że trafi się na wyjątkowo zazdrosna małpę, które plując jadem zechce uprzykrzyć ładnemu dzień ;) Ale to rzadkość :)
Generalnie osoby ładne od razu uważamy za dobre i miłe. Nikt się chyba nie zastanawia, dlaczego tak działa ten mechanizm. Ale prawda jest jaka jest: patrzymy na miłą powierzchowność i od razu przypisujemy jej piękne wnętrze. To coś jak ocenianie książki po okładce... Niestety - częste, choć mylące.
Piękni ludzie szybciej dostają pracę, podwyżkę, lepsze stanowisko. Zadbanie i uroda zdaje się być gwarantem opanowania i możliwości, a więc cech poszukiwanych. "Ładny" jest postrzegany jako bardziej zdolny, inteligentniejszy i bardziej uzdolniony, niż przeciętnej urody człowiek. A taki zasługuje przecież na awans czy nowy, atrakcyjniejszy zakres obowiązków, prawda? ;)
Ładne kobiety mają powodzenie. Mężczyźni pragną partnerki, której pozazdroszczą mu koledzy, która mogliby się pochwalić, która stanie się ich ozdobą. Ładna kobieta szybko wymusi na mężczyźnie spełnienie jej zachcianek, przyznanie jej racji, zaspokojenie jej potrzeb. Taka to omota skutecznie i trwale. Ale co ciekawe.... Żaden facet się nie skarży. Nigdy ;)
Ładnemu więcej się wybacza, łatwiej zapomina urazę, więcej tłumaczy, mniej wymaga.
Piękna kobieta przekona do swoich racji bez najmniejszego problemu - jeśli chce namówi łysego na trwałą ondulację :D
Ot nic, tylko się wypięknić ;)


Z drugiej strony nie zawsze warto być tą najpiękniejszą...Wystarczy przeciętną. Naprawdę.
Czemu? Bo uroda na wielu płaszczyznach jest... wadą! Często piękne kobiety to egoistki. Przywykłe do adoracji, nadskakiwania, wychodzenia naprzeciw ich potrzebom, nie potrafią odwzajemniać. Żądają hołdów nie dając w zamian nic. Skupione są na sobie, swoich potrzebach, swoim życiu. Facet to dodatek. Ma pasować i tyle. I taki samiec prędzej czy później to zauważy. Poczuje, że ona o niego nie dba i...odejdzie do innej, być może szarej, ale kochającej go i okazującej mu to myszki.
Drugi problem to to, że kobieta ładna ma wielu adoratorów. A mężczyzn to przeraża. Boją się, że zostaną porzuceni albo zdradzeni i że będą musieli żyć z wieczna presją i oddechem innych samców na karku. Niejeden już tylko z tego powodu zrezygnuje z poważnego związku z pięknością...
Wielu mężczyzn to nieśmiali, zakompleksieni ludzie. Nie podejdą do ładnej, nie zagadają, nie zaczepią, bo... "Jest ładna i może mieć każdego, więc nie mam szans". Nawet nie spróbują. Poszukają kogoś mniej urodziwego.
I takim sposobem te najładniejsze trafiają albo na cwaniczków i macho, albo na dziwaków, a ci wartościowi faceci, choć przeciętni, przechodzą im koło nosa...


Czy warto być piękną? Pewnie tak. Sporo to daje, wiele ułatwia. Ale czy popycha do przodu to, co najważniejsze: miłość, przyjaźń, samorealizację? Raczej nie. Bo najważniejsze jest to, co nosimy w sobie. Czy nie jest prawdą, że najpiękniejsza buzia przy płytkim wnętrzu przepadnie, a wybierzemy być może przeciętnego, ale mądrego, wartościowego, pełnego życia człowieka? Bo z takim żyje się ciekawie, pełnie, bogato. A ładny wizerunek...? Można sobie powiesić fotografię nadmorskiej plaży nad łóżkiem i tyle ;)
A więc: Bez kompleksów dziewczyny! Ala S.