piątek, 5 października 2012

Depresja

Jak w dzisiejszych czasach nie mieć depresji? Chyba się nie da...
Już na studiach słyszysz, że nie ma pracy. Kończysz naukę i stajesz przed rzeczywistością: pracy bądź nie ma, bądź jest zdecydowanie poniżej Twoich oczekiwań. O zarobkach, które proponuje potencjalny pracodawca, nawet nie wspomnę...
Kiedy już machniesz na to ręką i postawisz na życie rodzinne, okazuje się, że Twoje marzenia były iluzją. Małżeństwo nie spełnia Twoich oczekiwań, obowiązki przerastają, dzieci  nie takie, facet nie ten...
A może jesteś sama? Nie masz nikogo bliskiego, nie masz przyjaciół, szef się czepia, długi rosną...
Już tylko krok do depresji...
Może już ją masz? Od lat? A może znasz kogoś, kto potrzebuje pomocy?

Jakie są objawy depresji?
Klasycznie: obniżenie nastroju, nie odczuwa się radości i przyjemności, za to lęk i niepokój. Widać to również w postawie - zgarbione plecy, opadnięte kąciki ust, wzrok wbity w ziemię. Człowieka cierpiącego na depresję przepełnia uczucie beznadziejności, natrętne myśli o śmierci i samobójstwie.  Pojawia się zanik lub znaczące ograniczenie aktywności ruchowej, za to często bezsenność (lub nadmierna senność). Dodatkowo jadłowstręt lub nadmierny apetyt. Osłabienie libido. Objawy nasilają się rano, kiedy trzeba wstać z łóżka i zmierzyć się z kolejnym dniem...

Jak walczyć z depresją?
Oczywiście są leki. Cała masa. Podobno skuteczne. Tu już pomoże lekarz. A może jakaś terapia?
A co poza tym? Oprócz farmakologicznego wsparcia stosuje się mniej inwazyjne metody leczenia. Najbardziej zalecana jest fototerapia, czyli leczenie światłem. A więc zarówno spacery na świeżym powietrzu w słoneczne dni jak i leczenie domowe. Do naświetlań wykorzystuje się specjalne lampy. Naświetlamy nimi oczy. Światło jest bezpieczne, pozbawione  promieniowania ultrafioletowego. Jest to bardzo skuteczna metoda i przynosi efekty już po kilku dniach. Znam wiele osób, które korzystają z solarium, co również daje świetne efekty. Należy oczywiście pamiętać o ostrożnym stosowaniu - ochrona oczu, typ karnacji, częstotliwość itp. Ale polecam.
Przyczyny depresji są złożone. Może być to genetyczne. Jednak często depresja występuje jako reakcja na ciężką chorobę, silny stres, traumatyczne przeżycie, może być związana z alkoholizmem albo nadużywaniem innych środków uzależniających, a także z obecnością wielu chorób somatycznych.
U kobiet ryzyko zachorowania na depresję jest o wiele wyższe, niż u mężczyzn. Cóż, delikatne jesteśmy...
Temat na czasie -  depresja zimowa...
Osiemdziesiąt procent dotkniętych tym schorzeniem osób to kobiety. Jej objawy to: smutek, trudności z koncentracją uwagi, ospałość, lęk i poczucie beznadziejności. O zimowej depresji możemy mówić, gdy takie objawy nawracają w kolejnych sezonach jesienno-zimowych. Depresja sezonowa pojawia się  około października lub  listopada i utrzymuje się do wiosny, czyli marca lub kwietnia. Przypadłość ta dotyka najczęściej osoby w wieku 20-30 lat. Co ciekawe u osób po 55-60 roku życia praktycznie nie występuje.. To optymistyczna wiadomość, prawda? ;)

Zima to czas, gdy mniej wychodzimy z domu, mało czasu spędzamy na świeżym powietrzu. Zwalnia się nasz metabolizm. A ponieważ słodycze poprawiają humor, dość często po nie sięgamy. Skutek - wzrost masy ciała. Tycie to jeden z objawów sezonowej depresji, broniąc się przed przygnębieniem sięgamy po jedzenie. W ten sposób przybywa nam kilogramów, a więc dodatkowego problemu. Aby wiosną uniknąć wydatków na środki odchudzające lub męki diety, lepiej przełamać niechęć przed aktywnością ruchową. Jest to co prawda naturalne zachowanie -nasi przodkowie w zimowych miesiącach musieli oszczędzać energię, by przetrwać do wiosny. Jednak my nie musimy już trzymać się zasad z epoki średniowiecza. Ruch to oprócz światła kolejny, ważny element przezwyciężenia zimowej depresji.

Więc Drogie Panie - jeśli mamy depresyjne stany - leczymy. Bo depresja może zniszczyć wszystko - nas, nasze rodziny, naszą przyszłość...
A jeśli wiemy, że mamy do nich skłonność - zapobiegamy. Ruch i promienie słońca pomogą. Nie tylko w depresji. Dzięki nim będziemy szczuplejsze i bardziej śniade. A to na pewno nie wpłynie na pogłębienie złego nastroju. Wręcz przeciwnie ;)
I pamiętajmy - czasem wystarczy zwyczajna, ciepła rozmowa z drugim człowiekiem - mężem, przyjaciółką, mamą, sąsiadem... I nagle odkryjemy, że świat nie jest taki zły. Że ma jeszcze jasne, ciepłe barwy... :)