poniedziałek, 23 lipca 2012

Single

Niektóre z nas świadomie wybierają życie w pojedynkę, dumnie nazywając się singielkami.
Kim jest singielka?
Czy istnieje status singielki?
Czy to tylko ładna nazwa nieumiejętnego szukania swojej drugiej połowy?
A może to sposób na życie, filozofia, przekonania?

W poprzednim artykule p.t. "Jestem samotna" opisywałam sytuację, w której kobieta pragnie związku, jednak z różnych przyczyn nie może, nie potrafi lub boi się go stworzyć. Czasami stwarza, ale nie umie go potem utrzymać.
Singiel to jednak coś odmiennego. To ktoś z założenia wolny. Wolny z własnego, nieprzymuszonego wyboru. W zasadzie to też ludzie samotni, ale w sposób zamierzony.

Kim są te panie - single?
Czasem są to dwudziestoparolatki, które stawiają na karierę i pieniądze. Nie mają czasu na związki. Liczy się tylko i wyłącznie awans, status, pozycja.
Czasem to kobiety "po przejściach", które nie chcą już związków, zawirowań, zmian. Jest im dobrze samym. Są zmęczone.
Niekiedy singielka to okres przejściowy pomiędzy jednym związkiem, a kolejnym.
Bywają singielki w związkach na odległość, lub tylko spotykające się z kimś, ale nie żyjące z tym mężczyzną. Ceniące swój spokój, ciszę, brak walających się po domu skarpet i męskich włosów na umywalce. Tylko czy to singielki? Nie jestem do końca przekonana.
I nie ma tu znaczenia, czy kobieta skacze z kwiatka na kwiatek, czy żyje w celibacie - singiel to stan umysłu, nie poglądy na temat łóżka, religii czy etyki.

Warto być singielką?

Paradoksalnie - jakby to niektórzy ujęli - tak. Znam wiele kobiet, żyjących samotnie. Dobrowolnie, bez poczucia straty. Realizujących się. Kochających życie. Żywotnych, radosnych, spełnionych. Często z dzieckiem. Ale bez męskiego ramienia.
Ważne jest by wiedzieć, że przekonanie o tym, iż życie bez mężczyzny jest bezwartościowe, jest błędnym przekonaniem. Dzisiejsza singielka decyduje o swoim życiu i kieruje nim tak, by czerpać z niego jak najwięcej radości i satysfakcji. Być może bierze pod uwagę związek, kiedyś, za jakiś czas, w przyszłości, ale...jeszcze nie teraz. Świadomie rezygnuje tymczasowo lun na zawsze z szukania tej drugiej połowy. Stwarza sobie "grupę wsparcia" złożoną z rodziny, przyjaciół, pracy, znajomych, itp. by mimo, że jest sama, nie czuć się samotną. Nie oznacza to oczywiście, że czasem nie czuje się osamotniona. Bywa i tak. Bywa, bo życie jest trudne, więc i jej czasem jest ciężko. Ale! Nie czuje się kimś gorszym, dlatego, że nie ma faceta. Nie opiera na tym swojego poczucia własnej wartości. Jest dla siebie wartością sama w sobie!
 
Współczesny świat wychodzi naprzeciw singlom. Można znaleźć oferty wakacji dla singli, są portale dla singli, sylwester dla singli, itp. Trudno nie znaleźć czegoś dla siebie, jeśli się faktycznie chce :)
Ale...
Bycie singielką to wybór. Często poparty przemyśleniami, czasem wieloma nieudanymi doświadczeniami z mężczyznami, choć bywa, że zwykły przypadek. Ważne jest nastawienie:
Jeśli taki stan rzeczy Ci pasuje - jesteś singielką. I jest Ci z tym naprawdę dobrze.
Jeśli narzekasz, popłakujesz po kątach, chcesz zmiany - nie jesteś singlem. Jesteś samotna, nieszczęśliwa, rozbita? Życie w pojedynką nie jest dla Ciebie. Szukaj swojego księcia i uciekaj ze statusu singielki, bo nią nie jesteś.

Nikt dziś nie ma prawa wymagać, byś była żoną i matką. Nie musisz! To Twoje ciało, Twoje życie, Twój wybór. Nie pozwól, by inni zdecydowali za Ciebie, kim masz być. Patrz im śmiało w oczy, nie pozwól się stłamsić i idź przed siebie z odwagą.
I pamiętaj: Singielka to brzmi dumnie. Singielka to siła. I wybór. Na stałe. No, przynajmniej na dłużej ;)