czwartek, 5 lipca 2012

Związek bez zobowiązań

W codziennej prasie pełno jest ogłoszeń panów, którzy szukają dziewczyny lub kobiety, by stworzyć z nią układ "bez zobowiązań". A i panie szukaja takich mężczyzn, choć chyba jednak rzadziej.
Czym jest związek bez zobowiązań?
Co oznaczają spotkania bez zobowiązań?
Co się kryje pod tą nazwą i jak to wygląda na co dzień?
O tym w poniższym artykule:
Bywa, że wolisz być sama. Być może masz taki charakter, może nie chcesz już uczuć i rozczarowań, może wiesz, że nie nadajesz się do związków? I decydujesz się na związek bez zobowiązań. Masz takie prawo. Twój wybór.
Ale co oznacza taki układ?

Przede wszystkim to, że ten pan tylko pojawi się i zniknie, nie będzie niczym stałym. Nie będzie wnikać w Twoje sprawy, ani interesować się zakamarkami Twojej duszy. Nie będziecie spacerować za rączkę po parku, ani układać razem listy zakupów. Nie będziecie spędzali razem świąt, ani przedstawiali się nawzajem swoim rodzinom. Czy to wada?

Możliwe, jeśli szukasz partnera na stałe, męża, ojca swoich dzieci. Wtedy to faktycznie strata czasu i tego typu propozycje i ogłoszenia należy omijać z daleka. Taki mężczyzna z założenia określony singiel lub co częstsze żonaty, nie da Ci stabilizacji i ogniska domowego. Polujące na rodzinne gniazdo kobiety - nie tędy droga!

Ale jeśli chcesz tylko spotkań bez zobowiązań, tylko miłych lub namiętnych chwil(!) - to rozwiązanie dla Ciebie. Możecie razem wyjeżdżać, wspólnie uprawiać sporty czy pielęgnować pasje. Imprezować, spędzać razem weekendy, noce, czasem dni. Możecie wszystko, poza...
Poza przywiązywaniem się do siebie, mówieniem o przyszłości, planowaniem, wnikaniem w swoje życie, rozliczaniem z czasu, którego nie spędzacie razem, wtrącaniem się wzajemnie w swoje życia. Itp. itd. To zalety. I wady. Zależy co komu potrzebne ;)

Jedno jest pewne w takim układzie. Na pytanie: Czy mu na mnie zależy? Odpowiedź brzmi: nie! Bo jeśli by zależało, to chciałby Ciebie na stałe, nie na chwilę. A to że jest miły, kulturalny, czarujący... Jest, bo dostaje to czego chce, to czemu by nie być? A Ty, skoro godzisz się na taki układ - najwyraźniej dostajesz też to, czego potrzebujesz. Nie wymagaj więc miłości i nie pytaj go co czuje, jeśli ustalałaś kontrakt na to "luźne koleżeństwo" ;)
Związek bez zobowiązań, to odwrotność związku na odległość. Tu nie ma uczuć, a jest "fizyczna bliskość", na odległość zaś mamy uczucia bez kontaktu realnego. Co kto lubi, co kogo cieszy ;)

I nie ma niczego złego w tym, że taki związek wybierasz, jeśli robisz to świadomie. W pełni świadomie!
Ale jeśli godzisz się na taki układ, bo jakiemuś panu tak jest wygodniej, bo mami Cię obietnicą ślubu czy dziecka za kilka lat, albo jeszcze mniej określonym terminem, a Ty cierpisz - odejdź. On Ciebie nie kocha. Ten, który kocha chce żyć i być z Tobą już, teraz, zaraz, natychmiast. Jeśli każe Ci czekać na Bóg wie co - nie kocha. A może kocha, ale wyłącznie siebie. Bo Ciebie na pewno nie.
Więc jeśli kochasz, a on Ciebie ogłupia teorią, że dziś spotkania bez zobowiązań są w modzie powiedz krótkie, zdecydowane:Nie!
 Bo wciąż są mężczyźni, którzy chcą i potrafią kochać, którzy nie boją się zobowiązań, wywiązywania się z obietnic i wspólnego życia. Ten, który się boi nie dorósł. I być może nigdy nie dorośnie.
Tyle w tym temacie.