czwartek, 12 lipca 2012

To już koniec

Być może jesteś z nim od wielu lat. I od bardzo dawna już wiesz, że to nie jest to. Wiesz, że już go nie kochasz, że nie jesteś szczęśliwa. Co Ci pozostaje? Rozstanie, bo cóż innego...
Wiem. Niełatwo odejść od męża czy wieloletniego partnera. Ale czasem...
Czasem nie ma wyjścia i trzeba tak postąpić.
Dlaczego?
Jak?
O tym w poniższym artykule.
Jeśli jesteś w związku, w którym Twój partner znęca się nad Tobą, bije Cię, grozi, stosuje przemoc tak fizyczną jak psychiczną, to chyba nie ma co pytać siebie czy to koniec związku. To koniec. A w zasadzie... O dawna koniec. Nie było żadnego związku, bo związek to miłość, zaufanie, dobroć. A jeśli tego nie ma, to nie ma też związku. Więc nie masz czego kończyć. Tylko odejść. I jak najszybciej zapomnieć i odbudować poczucie własnej wartości. Jak najszybciej!

Chyba trudniejszym przypadkiem jest związek, w którym pozornie wszystko jest dobrze. Jesteście razem kilka lat, rodzina i przyjaciele przyzwyczaili się, że jesteście parą. Czekają kiedy się pobierzecie. On Ciebie kocha, jest przyzwoitym człowiekiem, dobrym, uczynnym, miłym. Niby nie powinnaś się czepiać, nie powinnaś oczekiwać więcej. Bo: Z każdym będzie tak samo! - mówią... I tkwisz w tym, choć czujesz, że się dusisz. Czujesz, że nie tak wygląda szczęście, czujesz, że to nie to!
Zastanawiasz się wciąż: Kocham? Nie kocham? Już samo to pytanie sugeruje, że nie - nie kochasz kobieto :)
Ale nie odchodzisz. Bo co inni powiedzą? Że Ci odbiło? Że szukasz dziury w całym, czepiasz się, przewróciło Ci się w głowie? Bo nikt nie zrozumie, co Ci w sercu gra? Nikt nie pojmie sensu rozstania. Strach przed opinią...
I tkwisz, bo Ci go żal. Bo to dobry człowiek, bo dobrze Cię traktuje, bo się starał, bo coś kiedyś czułaś, bo... Setka powodów. Szkoda Ci go. Nie umiesz go skrzywdzić. Lęk przed byciem potworem...
I tkwisz, bo boisz się samotności. Boisz się cichych weekendów, świąt bez kogoś, samotnego sylwestra itp. Naturalne. Boisz się zmian, niepewnego jutra, nieznanego. Strach przed samotnością... Strach przed nieznanym...

Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie: Co jest dla Ciebie ważne? Czego oczekujesz od życia?
Wiesz co? Odetnij się, wyjedź, bądź zamknij w domu. Odstaw wszelkie kontakty, spotkania i najserdeczniejsze rady. Pobądź sama ze sobą. I pomyśl wreszcie o sobie! Czego Ty pragniesz?

Weź kartkę i zapisz to. Marzenia, cele, pragnienia. Cechy partnera, bez których ani rusz. Oczekiwania. I to, czego absolutnie nie chcesz.
A kiedy już do tego dojdziesz pomyśl, co z tego ma Twój partner? Czy przystaje do Twoich marzeń? I czy to w czym żyjesz jest tym, w czym chcesz żyć?
Bo nieważne, że przepada wspólnych 10 lat. Ale nie przepadnie Ci następnych 20! Bo masz tylko siebie, zadbaj o siebie, zawalcz o siebie!

Postaw na siebie dziewczyno, niezależnie od presji. Samotność to nie koniec świata. Nic przecież nie trwa wiecznie - wierz mi ;) Chyba lepiej zaryzykować i znaleźć, niż marzyć codziennie o czymś innym i nie mieć odwagi. Być może się nie uda (wielce pesymistyczna wersja ;)), ale przynajmniej spróbujesz i będziesz miła szacunek do samej siebie.

A co, jeśli się właśnie uda? Pozostanie tylko samą siebie uściskać, wycałować i być szczęśliwą :)
I dumną, że miałaś odwagę, pomimo ogromnego lęku, presji, wyrzutów sumienia.
Idź, nie zatrzymuj się. Żyjesz teraz, dziś, przez moment... Nie będziesz żyła wiecznie. Wykorzystaj ten czas na to, by być sobą. Tylko sobą.W pełni.
Powodzenia :)