piątek, 23 marca 2012

on mnie zostawił... jak zapomnieć?

Zostawił mnie facet... Mąż mnie zostawił... Zostawił mnie kochanek... Odszedł... Nie umiem zapomnieć... Jak zapomnieć? Jak sobie radzić po rozstaniu? Rozstanie - temat rzeka. Setki pytań, niewiele sensownych odpowiedzi. Niestety.
No dobrze, stało się. Odchodzę tu od sytuacji, gdy to Ty panienko zawaliłaś. Wtedy cóż - kombinuj ile wlezie skoro go tak chcesz. Jak? To już wiedza na inny wpis. Dziś zajmuję się tematem: ON odszedł. 
Cóż... porzucił, paskudnie zranił, zachował się jak świnia, jak wieprz, jak szczeżuja? :P Wiem wiem, płaczesz, nie śpisz, wspominasz, rozpaczasz, gryziesz poduszkę, nie chcesz nikogo znać. Taaa... A poradniki podają, że "rok trwa żałoba po utraconej miłości". Masakra jakaś! Kto to słyszał - ryczeć rok po jakimś gościu? I to takim, który Cię zostawił? Kogoś pogięło z lekka mówiąc :/ W rok to można poznać i obrócić niejeden towar, wierz mi ;) I to jest wytyczną, a nie chlipanie po nocach! Ale po kolei...
1. Chcesz wyć? Wyj. Chcesz krzyczeć? Krzycz! Najlepiej z balkonu po nazwisku, niech się świat dowie jaki to gad :P  Ale na Boga - nie jemu! Nie płaszcz się, nie proś, nie szlochaj mu w kułak. To żałosne. I guzik Ci pomoże. Co najwyżej gość będzie zachwycony, że tak Ci na nim zależało. Ego mu tylko podbudujesz siostro. A tego przecież nie chcesz? Nie chcesz, co?
Jego omijaj szerokim łukiem. Nie bywaj gdzie on bywa, nie pisz (mówię odłóż ten telefon!), nie dzwoń, nie idź do niego. Daj sobie z tym spokój. Chyba, że jesteś masochistką lub ten wyszukany sposób na Ciebie działa. To idź i popatrz jak umówił się z inną i jaki zadowolony się z nią prowadza. Jak patrzy na Ciebie z politowaniem i drwiącym uśmieszkiem. Może to Cię utwierdzi w przekonaniu, że to już po ptakach jest? Może da Ci siłę, by uznać w sobie: to koniec? Ale zaboli. Zaboli jak diabli. Trzeba mieć jaja laska, by to znieść. Ja mam - mi to pomaga :P Utwierdzić się w przekonaniu, że to nic nie warty mszak, który chwilowo obrósł moje myśli. Brrr... Pozbyć się. Koniec. Spróbuj i Ty ;) Albo daj sobie spokój. Nie szukaj go wcale. Koniec.
2. Grunt to właściwa postawa. Kto jest winien: on. Kto był zły: on. Kto wszystko zniszczył: on. Itd. itp. Zawsze wniosek - on. Tak to sobie rozrysuj :) I celebruj wspomnienia... Te najgorsze oczywiście ;) Jak Cię oszukiwał, jak zdradzał, jak nie stawał na wysokości zadania. Jakie miał głupie powiedzonka, nierealne plany na przyszłość, beznadziejne poglądy. Szukaj dziury, choćby w całym ;) Wspominaj bez przerwy jego krzywe nogi, żółte zęby, obwisły tyłek, zapadłą klatę czy cokolwiek paskudnego miał. A miał na pewno :P I porównuj do jakiegoś boskiego ciacha. Po co Ci było takie coś? Możesz mieć leszy model siostro :D Jak sobie to dobrze namóżdżysz to uwierz - jak go spotkasz to masz dwie opcje - siąść i płakać ze śmiechu, że tak Ci kiedyś mózg zlasowało albo ewentualnie narzygać mu na buty (opcja droższa jeśli zażąda rekompensaty za straty :P, ale jakże spektakularna :D).
3. Moja ulubiona - zawsze skuteczna: metoda klina :) Dziewczyno rozejrzyj się. Otrzyj łzy i popatrz. Akurat za oknem wiosna (zima, jesień, lato też są ok ^^). Pięknie, słonecznie. Wyjdź z domu. Poważnie - wyjdź z domu! Nie siedź, nie czekaj aż zadzwoni, wyjdź. Jak nie umiesz powstać - poproś przyjaciół, niech Cię wyciągną i wyjdź. Tam gdzie lubisz, tam gdzie Twoje myśli odpłyną w każdą inną stronę niż myślenie o byłym. Gdzieś, gdzie będą nowi ludzi. Umów się. Abo wyjedź. W nowe strony, w nowe miejsca (ani mi się waż jechać tam gdzie "tak cudownie było nam z X" ! ) I poznaj. Poznaj faceta :) Nie mówię, żebyś znów pokochała. Na razie się pobaw - zrób z niego Twoją zabawkę. Wszystko jedno - misia przytulankę czy worek treningowy. Grunt, że znów poczujesz się piękna i adorowana. Wspaniała :) To koi niejedną ranę, nawet tę najgłębszą ;) Tylko nie szalej za bardzo z uczuciami, żebyś klina znów klinem nie leczyła, bo bywa, oj bywa i tak :P Ale najważniejsze, że to DZIAŁA! Polecam :) I nie miej wyrzutów sumienia, że klin cierpi. To facet. taki sam jak tamten. Z natury miej ich gdzieś. To TY się liczysz. Ewentualnie bądź czasem miła dla klina. Ale nie przesadzaj :P
4. Poprawianie sobie humoru też działa. Prawie zawsze, choć na krótkie chwile. Ale czasem i to wystarczy. Kup sobie coś. Nową kieckę, odjazdowe buty, zrób nową fryzurę, inny kolor. Zmień siebie. Poczuj, jak odcinasz się od starej "ja". I najlepiej - kup/zrób to, czego były nie tolerował, a Ty to uwielbiasz :) Nie znosił tatuaży - rób dziarę! Nie lubił niebieskiego - wkładaj chabrowa sukienkę! "Rude są wredne" - nałóż sobie mahoń, a co ;) Oczywiście zrób zmiany wg swojego gustu, bo to Ty musisz lubić to, co widzisz w lustrze. Bycie rudą tylko za złość byłemu, to trochę jak "na złość mamie uszy odmrozić" ;) Nie warto :) I wyjdź na ulicę. Paraduj z wysoko podniesioną głową. Spojrzenia zainteresowanych mężczyzn - bezcenne ;) Kto wie, który z nich to Twój klin? ^^
5. Moja babcia zawsze mawia: Jeśli boli Cię serce zajmij myśli. Jeśli bolą Cię myśli - zajmij ręce. I tak zrób. Znajdź sobie coś, przy czym o nim nie pamiętasz. Żadne tam słuchanie ckliwych kawałków, żadne romantyczne filmy w samotności. To dopiero dół i smród :/ Najlepsza jest nowa pasja, to czego do tej pory bałaś się spróbować. Jakie nowe emocje to wywoła! Poczujesz się spełniona, ważna, silniejsza. I o to chodzi :) Albo coś, na co brakowało Ci czasu, bo zajmował Ci go on. Teraz masz ten czas! Wykorzystaj moment. Zrób coś dla siebie, zaszalej, poczuj zapach wolności, swobodę we włosach. Miej oczy otwarte na możliwości. One są dookoła. A przy okazji pasji można kogoś poznać.^^ Klinik na przykład :D Pamiętaj: Gdy los zamyka jedne drzwi, od razu otwiera nowe :) Brzmi banalnie, ale tak jest. I trzeba je tylko zauważyć ;)
6. Jest jedno zagrożenie - on po jakimś czasie chce wrócić. Bo "zrozumiał swój błąd", bo "nikt tylko Ty", bo "żadnej innej tak nie kochał" i inne bla bla bla... I dzwoni i pisze i nęka. A Ty się wahasz, myślisz, rozważasz... Stop! Chwila! Porzucił Cię? Miał gdzieś, że cierpisz! Nie wybaczaj. Pobawił się, nie spotkał lepszej, a może ona go pogoniła i wrócił jak pies pod okienko? Poszczuj nowym psem :P Bo jeśli by kochał, to by nie odszedł. To pewne! Bo jeśli zdradził, to znów zdradzi. Jeśli oszukiwał - znów oszuka. Jeśli był brutalem i nieczułym draniem - jest taki sam. Nie zmienił się, nie wierz w to! Ludzie się nie zmieniają. Prawie nigdy! Mogą coś poudawać, jeśli im zależy na zdobyciu celu, ale wciąż są sobą. I to szybko wychodzi z powrotem. Chcesz tego? Chcesz od nowa wszystko to przeżywać? Daruj sobie. Zmień telefon, skasuj profil, zmień mieszkanie - cokolwiek, jeśli boisz się, że kiedy Cię znajdzie nie będziesz umiała powiedzieć "nie".

A jeśli zniesiesz spotkanie twarzą w twarz masz dwie opcje: z pobłażliwy uśmieszkiem zareaguj na jego piękne słowa stwierdzeniem: "Wielkie słowa, mały człowieczek" :P lub uderz w poetycki ton i zacytuj dwa (najstraszniejsze wg C.K.Norwida w dziejach ludzkości) słowa: "Za późno!" :D Wtedy dopiero dokładnie zamknij za nim drzwi ;)
Generalnie: Daj sobie czas. On i tak płynie, więc minie :) A z nim wszystko co w Tobie. Zapomnij o tym co było. Rozlicz to w sobie i odpuść. Było minęło. I BĄDŹ DOBRA DLA SIEBIE. Bo jesteś wszystkim co masz! :) Buziak dziewczynko, Twoja Alicja Sin