wtorek, 24 kwietnia 2012

Kłamca!



Facet kłamie. Zawsze kłamie. Powody mogą  być różne, mniej czy bardziej do przyjęcia, ale prawda jest jedna: kłamie. Kłamie i gra. To od nas zależy na ile te jego kłamstwa są dla nas do przyjęcie, a na ile oznaczają jedno - wskazanie mu drzwi!

Najczęstszym powodem kłamstwa jest... chęć oszczędzenia nam kobietom przykrej prawdy. Na pytania: Jak wyglądam? Czy jestem gruba? Ładnie mi w tym? - każdy rasowy facet odpowie: Pięknie!, No skąd!, Ślicznie. I nie spodziewajmy się prawdy obiektywnej :) Oni boją się naszego niezadowolenia jak diabeł święconej wody, więc czy tak uważają czy zupełnie odwrotnie, zawsze odpowiedzą to samo:P
Podobnie w innych życiowych kwestiach. Jeśli facet chce być miły, a coś wymagałoby skrytykowania, to  będzie chwalił, mówił o zaletach, kłamał w żywe oczy. Pochwali Twoje dzieci, gust w doborze firanek, fantastycznie przypalony kotlet :P Wszystko po to by coś zdobyć. W tym przypadku Ciebie ;) Ewentualnie, żeby nie popsuć - Waszej relacji. Bo Ty tego potrzebujesz, pragniesz. Bądź generalnie skłamie dla świętego spokoju. I to mnie już wkurza dokumentnie! :/

Jak powyższe niedopowiedzenie i kłamstewka mogłabym jakoś przełknąć, to jednak kolejna grupa to już większy kaliber i jak dla mnie - nie do przyjęcia.  "Gdzie byłeś?" - on, że u mamy, w pracy, w budce totolotka. Kłamie, bo widziałaś go na mieście lub zionie alkoholem. Z mamusią pił? :P
Ta grupa kłamstw to również chęć niepopsucia relacji w związku, ale tu w odróżnieniu od poprzednich kłamstw wchodzi w grę ukrycie prawdy. Nie tyle niewygodnej, co grożącej konsekwencjami! Dopóki nie masz lekkiego niepokoju graniczącego z pewnością, nic Cię nie rusza. Ani fotka w notesie - "To koleżanka! Dała mi to zdjęcie, bo za nią stoi mercedes, a taki chciałbym właśnie kupić!", ani spóźnienia: "W pracy musiałem zostać dłużej", ani telefony po 22-giej - "To Jacek. Mamy w biurze awarię systemu informatycznego". Wszystko do czasu! Wystarczy raz. Jedno przejrzenie na oczy, że Cię oszukuje. Jeśli raz go złapiesz na ewidentnym kłamstwie - poznasz jego oblicze! Przyjrzyj się uważnie i zakoduj kiedy kłamie, w jakich kwestiach. I zadaj sobie pytanie: Po co kłamie? Chce coś ukryć? Być może szykuje Ci niespodziankę, w stylu kolacji przy świecach lub pikniku pod lasem i kręci, żebyś na to nie wpadła. To ok, przymknij oko. Ale...
A jeśli to romans? Jeśli Cię zdradza? Bądź kłamie w innej ważnej kwestii? Brak czujności może spowodować katastrofę. Twoją osobistą tragedię, a często i tragedię Twojej rodziny :(  Obserwuj swojego faceta - znasz go jak nikt inny. I interweniuj póki czas! Jeśli się nauczy, że nie tak łatwo Cię wykiwać, albo przestanie robić Cię w jajo albo...nauczy się robić to lepiej :P Czy to zaakceptujesz - to już Twoja decyzja i Twoja bajka księżniczko ;) Rób tak, żeby Tobie było dobrze. I nie gódź się na to, co Ci nie pasuje!


Najgorszą jak dla mnie grupą kłamców są tzw. urodzeni kłamcy. Oni kłamią zawsze, bez powodu, dla zasady, bo tak już mają. Będą Cię oszukiwali nawet jeśli powiesz, że w zupie nie ma marchwi (wiesz to, bo jej nie dodałaś!) - on Ci będzie wpierał, że jest i ją właśnie zjadł :P Nie ściemniam, znam takich, ba - zdarzało mi się z takim spotykać :D Historia z mojego życia - jak najbardziej autentyczna:

Stoję ja i "Urodzony  Kłamca" - akcja rozgrywa się w przedpokoju. Ja właśnie wychodziłam od niego, a w międzyczasie wysłuchiwałam jego opowieści i planowanym zakupie porządnego obuwia.
Pytam: Masz z tym problem? Nie pasują Ci fasony, kolory, rozmiar?
On: Tak rozmiar.
Pytam: Jaki nosisz.
On: 41.
Patrzę po nogi, stoi z 5 par jego butów. W każdym jak byk napis: 44 :D
Jeszce raz pytam: 41?
On: Tak, 41.
Ja: Ale przecież 44 nosisz?
On: Nie.
Ja: A to? - tu pokazałam na obuwie pod nogami.
On: To nie moje :D
A mieszkał sam jak palec :D Chyba, że miał na boku pannę z upodobaniem do męskich fasonów o stopie w rozmiarze 44 :D
Słuchajcie, to autentyk. On tak na każdy temat. Na każdziutki :D I nie powiem, bawiło mnie to. Rozkładało na łopatki przez ...dwa tygodnie. Potem miałam dość. Jak być z kimś, komu nie można ufać w żadnej sprawie, nawet w kwestii rozmiaru obuwia? Dla mnie nie można!


Kłamca kłamcy nie równy. Nie będzie przyjaźni jeśli kłamstwo weszło w próg. Nici z  miłości, jeśli kłamie się w ważnych sprawach, jak wierność, plany, potrzeby. Ale odrobinka nieprawdy bywa zbawienna. Bo co byście odpowiedziały, gdyby Was zapytał: Przystojny jestem, nie? ^^ Wiadomo, odpowiadacie że tak. Choćby był opasły, łysy i generalnie niefajny :P Bo Wam zależy:) A jeśli by Wam nie zależało, tak jak i jemu - waliłybyśmy prawdę między oczy i pakowały walizki  ;)

Odróżniajmy kłamstwa - te w dobrej wierze o tych w złej wierze. To ma znaczenie! Te małe darujmy, za te wielkie - w pysk i za drzwi.
A notoryczni kłamcy... Posłuchajcie, pośmiejcie się i ... w nogi ;) Szkoda Waszego czasu :) Ala Sin