piątek, 6 kwietnia 2012

jak wkurzyć faceta ;)

Tak sobie myślę, że codzienne życie z mężczyzną obfituje w przeróżne zabawne sytuacje. Mniej lub bardziej, ale jednak zabawne. Bo jak może nie być zabawnie, kiedy oni są z natury tacy śmieszni? :D I tak łatwo ich rozdrażnić :P Więc jeśli Twój Pan zalazł Ci za skórę, masz go po dziurki w nosie, nie możesz już patrzeć na jego gębę - zrób coś co go wkurzy :) Ale tak, żeby to wyglądało niewinnie, naprawdę na "niechcący zrobione" ;) A jak? Jak tylko potrafisz. Nie tylko faceci potrafią grać ;) Jeśli jednak brak Ci pomysłu, to podsuwam trzy najprostsze, codzienne, dziecinnie łatwe do przeprowadzenia ;)


1. Zabierz go na zakupy :D
Mężczyzna z założenia nienawidzi zakupów. Nienawidzi! Tego tłumu ludzi szwędających się w prawo i w lewo bez wyraźnego celu, tych przepychanek, tego gwaru. Nie cierpi stania w kolejce. Nie widzi różnicy między amarantem a fuksją, więc pokazywanie mu dwóch jednakowych jego zdaniem apaszek jest bezcelowe i rozdrażniające ^^ Nie wie po co Ci nowa sukienka - kolejna! A nie daj Bóg jeszcze zechcesz by za to zapłacił! No nie... ;)
Więc jeśli chcesz kochana, by Twego słodziaka trafił szlag - zabierz go na rajd po sklepach :) Najlepiej w jakiś wir wyprzedaży, gdzie pełno jest rozemocjonowanych, żądnych zakupu kobiet. Niech go potrącają i niech się czuje jak piąte koło u wozu. I proś go o radę co chwilę, bo "tak cenisz sobie jego dobry gust" ;) I oczywiście tych rad nie słuchaj, bo na odczepnego powie cokolwiek, żeby tylko wyjść ze sklepu. Rób swoje - mierz, zmieniaj zdanie, znów mierz, wychodź z butiku, wejdź do następnego, wróć, znów zmierz... I tak bez końca, przez całe popołudnie. Jeśli będzie wyglądał jak wrak człowiek, wyprany zupełnie z ludzkich emocji, pozbawiony czci i wiary... wystarczy. Zemsta była doskonała :D A jeśli Ty upolowałaś przy tym nowy, niepowtarzalny ciuch - gra była podwójnie warta świeczki ;)


2. Pojedźcie na wycieczkę :D
Namów go. Że taka pogoda piękna, że dawno nigdzie razem nie byliście, że tam będzie (tu cokolwiek wymyśl, co on lubi) to czy tamto. I wyciągnij go z domu. Wsiądźcie do auta, wyruszcie. A po jakimś czasie i w odpowiednim oddaleniu od domu - zacznij: pouczać, zrzędzić, dyrygować, wkurzać ^^   
Każdy facet uważa, że jest doskonałym kierowcą. Idealnym wręcz. Więc - wyprowadź go z błędu ;) Pokazuj, którędy ma jechać. Zawczasu krzycz: Stój!, Jedź!, W prawo!, W lewo! Uważaj!, Zwolnij! itp itd ;) Nie ma mocnych, to go rozjuszy.
Lecz nie ustawaj! Po jakimś czasie, zasugeruj, że zabłądził, bo jest ciapa i musicie koniecznie zapytać kogoś jak dojechać do XY. Męski honor nie pozwala pytać o drogę! Uprzyj się i na siłę, ze trzy razy chociaż pytaj tubylców o kierunek ;) I powtarzaj mu jak ma jechać jak mantrę. I pytaj: zrozumiałeś? A może znów zapytamy? ;) No to, to już go wkurzy maksymalnie. Albo Cię wysadzi, albo awantura gotowa :D Z miną niewiniątka udawaj, ze nie wiesz w czym rzecz. Przecież: "Mąż Kasi prowadzi idealnie i nigdy się nie gubi. Chciałam, żebyś i Ty stał się podobny. No, pomóc chciałam!" Hi hi hi ;) 
Jeśli Cię nie zabije, a Ty znajdziesz jeszcze chęci na dalsze wiercenie mu dziury w brzuchu, zawsze możesz ponarzekać. A że za gorąco (co to za beznadziejne auto, bez klimatyzacji...), a że za szybko jedzie, za wolno jedzie, źle skręcił, niewygodne te siedzenia, słońce Ci po oczach świeci, a w radio tak kiepsko grają (jego wina, bo nie umiał wybrać dobrej stacji tylko taki gniot)... ;) No, nawet święty by nie wytrzymał :) Tej wycieczki to on dłuuugo nie zapomni :D

3. Weź go do swojej mamusi, a jeszcze lepiej - zaproś swoją mamusię do Was :D

Teściowa. Ewentualnie potencjalna przyszła teściowa. Nieistotne. Tak czy siak już na samo to słowo nóż mu się w kieszeni otworzy ;) Spróbuj go do niej zaprowadzić, choć to nie będzie łatwe. Jakiś podstęp będzie na bank potrzebny. A jak nie, to dawaj mamusię do Was. Facet w domu lubi czuć się niezależny, a taka mamusia to intruz i to w najgorszej randze, w randze: wroga!
Oczywiście wcześniej przygotowujemy grunt. Czyli "ustawiamy mamusię". Nie ma problemu, jeśli ona od zarania dziejów nie cierpi Twojego partnera. Już na sam jego widok się uruchomi ;) Ale jeśli choć trochę lubi, trzeba wcześniej zadziałać. Zadzwonić, pożalić się, wspomnieć o cierpieniu i jak najbardziej wpleść w treść naszego monologu jakąś niepochlebną opinię o mamusi, która to ów potwór wypowiedział. Zadziała, wierzcie że zadziała!
Bojowo nastawiona mamusia zaraz po wejściu swoją miną zapowie mu, co go czeka. A potem zacznie - wypowiedzi w powietrze, narzekanie, niezauważanie "tego jak mu tam?", użalanie się nad losem biednej córci. A Wy ją skutecznie podkręcajcie, dołączając czasami do monologu, tworząc chór dwugłosowy, brzmiący jednolicie, a dla jego uszu grzmiący jak stutysięczna armia w trakcie oblężenia miasta. A on biedny sam jeden na posterunku w obronie niepodległości ginie! Niech ginie :P
Po takim dniu, będzie chodził jak zegareczek. Nie starczy mu już sił na nic innego. I kolejnego starcia na pewno szybko nie zapragnie ;)

To co kochają kobiety, jest często nie do strawienia dla mężczyzny. Wykorzystajmy to. Chcesz się odegrać - użyj naszej broni. Ty będziesz miała frajdę, on mękę. I o to przecież chodzi ;) Po co fikał? No po co? :P Może przez to i troszkę się pokłócicie, ale... I tak: satysfakcja gwarantowana ;) Alicja Sin