Nie ma związku bez kłótni. Nie ma. Jeśli ktoś powie, że taki jest, to od razu stwierdzam, że albo to układ bezuczuciowy i każdemu jest obojętne co się dzieje, więc o nic się nie kłócą, albo dwoje dziwaków z lekkim zaburzeniem psychicznym się zebrało i robią wyjątek od reguły ;)
Kłótnie muszą być. Tak to już w
relacjach damsko - męskich bywa. Nawet z najlepszym
przyjacielem się pokłócisz, to co dopiero ze swoim ;) Bo trudno mieć zawsze takie samo zdanie na wszystkie możliwe tematy. Bo czasem człowiek nie wytrzyma i skomentuje czyjeś występy ;) Bo ktoś temperamentny jest i musi :D Bo oczyścić atmosferę czas. Bo...godzić się potem jest baaaardzo fajnie? :D
Nieważne, grunt że kłócić się można. I trzeba. Ale trzeba wiedzieć jak! I ważne, by wyciągać z tego konstruktywne wnioski i w efekcie końcowym wprowadzić oczekiwane zmiany :)
Jak się kłócą kobiety?
Różnie :) Ale przede wszystkim emocjonalnie do granic. Krzyczą, płaczą, szlochają, czasem przeklinają, niekiedy rzucają rzeczami (głównie Włoszki, choć znajoma nieraz stołeczkiem w lubego grzmotnęła ;)).