piątek, 7 listopada 2014

Te biedne singielki...

Co słyszy zdeklarowana singielka, dobrze po trzydziestce, bez dzieci, bez partnera i z
ustabilizowanym życiem zawodowym?
Najczęściej, że “czas ułożyć sobie życie”.
Ułożyć? To znaczy, że teraz ma w nim bajzel? ;)

“Musisz sobie kogoś znaleźć na stałe. Kobieta nie powinna być sama”. Tak mawia Twoja ciocia Jadzia?
Yyyy.... Że co?

Singielka gdyby chciała się tłumaczyć, gdzie idzie i kiedy wróci, chodzić cicho, bo ukochany drzemie, słuchać nie swojej muzyki i oglądać nielubiane programy w tv, mieć zjedzony ostatni kawałek pysznego pieczonego schabiku i tylko pół łóżka dla siebie, to by już dawno temu tematem chłopa się zajęła :P


Nie unikniecie prób swatania i natrętnego komentowania Waszego wyboru życiowego, drogie singielki. Taki to kraj, gdzie jednak podstawową komórką społeczną jest rodzina i wszystko co odbiega od schematu nazwane jest złym. Taka tu wiara i takie obyczaje.
I niewiele Wam da, że ze stoickim spokojem wyliczycie, że nie należy do Waszych pasji związek z naburmuszonym krasnalem, ukrywanie po kątach swojej komórki, żeby ów pan jej Wam nie przegrzebał, czy codzienna domowa rutyna.
Że marzą Wam się wyjazdy na wakacje nie do dwuosobowego pokoju, a chcecie mieć jeden, własny, tylko dla siebie, że chcecie jeść co chcecie i kiedy chcecie i pić jaki co Wam się podoba, z kim i gdzie Wam fantazja podpowie i tańczyć w klubie do upadłego co noc z innym panem.
Że nie marzycie o wspólnej sypialni z mężczyzną o silnej nadwadze i chrapiącym do ucha przez ¾ nocy.
W tym kraju "chłop z babo furo jado". Tylko duet ma sens i rację bytu. Koniec, kropka.

Singielstwo w krainie domowych obiadków, wakacji z rodziną na kempingu, wiecznie chodzącej pralki czy zmywarki to feler, czyli defekt.
Dlaczego jest tak, że samotny mężczyzna w każdym wieku wzbudza entuzjazm kobiet i zazdrość kolegów, a singielka, nawet piękna i młoda, oceniana jest ze współczuciem i traktowana jako niepotrzebny balast, którego należy jak najszybciej się pozbyć? Do tego te spojrzenia pełne litości, jakby była co najmniej śmiertelnie chora...

Nie wiem.
W krajach takich jak Stany Zjednoczone coś takiego jest nie do pomyślenia. Tam kobieta nie jest połówką jabłka, ale całym jabłkiem. Kompletnym, pachnącym, nierobaczywym. Nie ocenia się jej przez pryzmat człapiącego obok niej faceta typu karczycho, dziadzia-dzidzia, cwany łowca czy czarujący despota. Tam sama w sobie jest pełnowartościowym człowiekiem.

Jeśli jesteś świadomą singielką, nie z racji zrządzenia losu, a dlatego że tak zdecydowałaś, to wiesz, że łatwo nie jest. I pewnie jeszcze przez wiele lat nie będzie.
Ale pamiętaj: Masz prawo żyć tak, jak chcesz! Nikt Ci nic zakazać lub nakazać nie może. I wiedz, że wszystko w życiu jest wyborem. Nawet to, czy lepsza jest nudna niewola bez perspektyw czy ryzykowna, ale wesoła wolność ;)

A Paniom w związkach, życzę wielu cudownych, niezapomnianych chwil. To przecież też wybór. Równie dobry. I oby Was uszczęśliwiał :)

Niech każdy żyje tak, jak czuje. Pozwólmy na to sobie.
I innym!

Ala