poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Etapy związku. Czyli małżeństwo w 9 aktach

Podobno każde małżeństwo (o ile oczywiście trwa ;)) przechodzi przez dziewięć faz. Każde. Bez wyjątku!

Jakie to etapy?
Co robić, by pokonywać je wszystkie i żyć razem długo i szczęśliwie? 

Pewne wnioski i obserwacje przedstawiła w wydanej kilka lat temu książce Shapiro-Barash.
Bazując na nich można przyjąć, że każde małżeństwo przechodzi przez następujące etapy:


Etap pierwszy: Nowożeńcy pełni nadziei 
To najbardziej wyidealizowana faza wspólnego życia. Namiętność, intymność, zaangażowanie w rozkwicie. Choć zdarzają się spięcia, oboje dążycie do zgody. Jesteś przekonana, że ukochany jest Twoją opoką, a Wasz romans będzie trwał wiecznie. Żony ze wszystkich sił starają się podsycać namiętność. Za determinacją niektórych zwykle stoją przykre wspomnienia z rozwodu rodziców. Partnerom łatwo teraz utrzymywać pasję i poczucie bliskości, ale do przetrwania związku potrzebna jest też przyjaźń.

Etap drugi: Małżonkowie (nie)idealni 
Przed ślubem wydawało się oczywiste, że Ty i mąż będziecie sprawiedliwie dzielić domowe obowiązki. Ale dwa, trzy lata później zaczynasz czuć się jak kierowniczka socjalu, gospodyni domowa i ktoś na posyłki. Pojawiają się problemy, ponieważ część mężczyzn uważa, że wykazali dość zaangażowania stając przy ołtarzu. W czasach, gdy wiele kobiet musi godzić pracę zawodową z prowadzeniem domu, wiele z nich czuje się też ilością zobowiązań przytłoczona (a przy tym niedoceniana). W dodatku „wcześniej nawet nie przypuszczały, że ich mężowie mają pewne nawyki”. Gdy te zaczynają wychodzić na jaw, niektóre żony doznają szoku.
Rada: Pamiętajcie jednak, że żadne małżeństwo nie jest idealne. Przemyślcie, z czym da się żyć, a resztę spraw postarajcie się wspólnie przepracować.

Etap trzeci: Dzieciocentryzm
Gdy pojawia się dziecko, nastawienie żon może ulec zmianie. Niektóre kobiety tracą zainteresowanie mężami, inne pouczają ich i wkrótce para kochanków-przyjaciół zamienia się w „mamuśki” i „tatuśków”. Intymność obumiera, tworzy się dystans.
Rada: Nie zatracajcie siebie w roli matek: dbajcie o związek tak samo, jak o swoje dzieci. 

Etap czwarty: Jedno łóżko, dwa sny
Po dziewięciu czy dziesięciu latach małżeństwa, wiele żon przyznaje, że nie miałaby nic przeciwko kilkudniowym „wakacjom” od partnera. Przybywa żali, pretensji, a najczęstsze punkty zapalne, to pieniądze i metody wychowawcze stosowane wobec dzieci.
Rada: Obniżycie poprzeczkę, będziecie mniej rozczarowane! Akceptujcie zmiany, jakie niesie małżeństwo. Przeanalizujcie swoje oczekiwania. 

Etap piąty: Oddalenie 
Po około 15-stu latach małżeństwa, może pojawić się pokusa przeżycia miłosnej przygody. 60 proc. żon nawiązuje romans na pewnym etapie życia – rzeczywisty lub wyimaginowany. Romanse najczęściej rozgrywają się w pracy. Koledzy stają się obiektami westchnień i powiernikami, z którymi można dzielić różne tajemnice, nie tylko służbowe. Kobiety twierdzą, że romans, to często pretekst do zastanowienia się nad sobą w roli żony. Kochanek niemal zawsze jest przeciwieństwem męża. Dostają od niego to, czego nie otrzymały od wieloletniego partnera”.
Rada: Żony tęskniące za bliskością, powinny starać się naprawić sytuację spędzając więcej czasu ze swoimi mężami. Jest szansa, że sporo to zmieni ;)

Etap szósty: Rozstanie w środku życia 
Dla żon z dwudziestoletnim stażem, nawiązane wcześniej romanse mogą oznaczać przełom. Wiele kobiet zaczyna rozważać, co właściwie mają z małżeństwa? Są niezależne finansowo, dzieci już ich tak bardzo nie potrzebują... Pojawia się myśl o rozwodzie. Mężatki porównują swoją sytuację do życia zaprzyjaźnionych singielek i zastanawiają się, co by było, gdyby...? W niektórych przypadkach to faktyczny koniec związku.
Rada? Niezadowolona z małżeństwa kobieta w średnim wieku, wnosząc o rozwód czuje się usprawiedliwiona. Zanim jednak podejmiecie ostateczną decyzję, spotkajcie się z terapeutą. Spróbujcie też ewentualnie separacji. 

Etap siódmy: Renegocjacje
Między 20 a 30 rokiem trwania małżeństwa przychodzi pora, gdy można oszacować bilans 'plusów dodatnich i plusów ujemnych'. Czasami okazuje się, że samotne przyjaciółki wcale nie są tak szczęśliwe, a ich życie tak beztroskie, jak się przechwalają. Niektórzy dostępni mężczyźni też tacy jacyś... nienadzwyczajni (a do tego wspomagają się niebieskimi pigułkami :p). Takie kobiety mogłyby powiedzieć: Nie mogę żyć ze swoim mężem, ani bez niego. Ale kiedy górę bierze poczucie komfortu, przeważa opcja pozostania w związku.
Rada: Zadajcie sobie pytanie, czy na Wasze wybory wpływają zachwyty przyjaciółki jej nową miłością? Warto wymyślić plan działania, który ożywi relacje z mężem. 


Etap ósmy: Równowaga 
30 lub 40 lat od chwili zawarcia małżeństwa za późno na manipulacje czy gry o tron. Doszłyście do punktu, w którym znacie mocne strony i słabości – swoje oraz męża. Sytuację często zmienia pojawienie się wnuków i podjęcie nowej roli: dziadków. Pociechę niesie też świadomość, że wszelkie wyobrażenia i fantazje o tym, jak to jest być żoną – zastąpiła już prawda.
Rada: Bądźcie łaskawe dla swoich mężów, wspierajcie się w przystosowaniu do zmian. Skoncentrujcie się na byciu najlepszymi przyjaciółmi i na poszukiwaniu płaszczyzn porozumienia. 

Etap dziewiąty: Miłość współ-czująca 
W miarę zbliżania się srebrnych lub złotych godów, małżonkowie znają już moc przebaczania i odnoszenia się do siebie z szacunkiem. Źródłem ewentualnych nieporozumień może być podejście do finansowania dzieci/wnuków - kobiety częściej zachowują się jak „Rodzicielska Skarbonka”. Trzeba pomyśleć o sprawianiu przyjemności sobie, zasłużyliście na to!
Rada: Nie drążcie przeszłości, puśćcie w niepamięć dawne żale i urazy. Bądźcie dla siebie oparciem. Żyjcie chwilą i wreszcie dla siebie!

To piękne, kiedy ludzie są ze sobą 20, 30 czy 50 lat. Piękne! I coraz rzadsze....
Walczcie o Wasze małżeństwa, szanujcie się i dążcie do tego, by siedząc kiedyś w bujanym fotelu powiedzieć sobie: Nie zmarnowałam żadnej szansy, żadnej okazji, zrobiłam wszystko co mogłam i co było trzeba i...wygrałam! Wygrałam "NAS"!

Życzę Wam wielu pięknych rocznic i mnóstwa wspaniałych wspomnień. We dwoje :)

Z pozdrowieniami,
Ala S.