sobota, 29 sierpnia 2015

Konflikty w związku, czyli o potrzebie miłości, pragnieniu szacunku i błędnym kręgu w związku

Każde małżeństwo przechodzi przez coś takiego, co nazywamy "błędnym kręgiem". Tak wielu ludzi wpada w jego tryby, że pięć na dziesięć małżeństw kończy się rozwodem, a mechanizm ten sam się napędza.
To tak, jakby ktoś wchodził do pokoju, naciskał włącznik i stwierdzał, że nie ma światła. Jeśli ktoś próbuje dwa lub trzy razy bez rezultatu, można to zrozumieć. W końcu odkryje, co się stało - spalona żarówka, przerwany kabelek. Ale jeśli ktoś stoi i wciąż wciska włącznik przez pół godziny, zaczynasz się zastanawiać: co to za szaleniec?

Konkluzja jest prosta: z błędnym kręgiem mamy do czynienia, kiedy robimy w kółko tę samą rzecz bez żadnego efektu.
Małżeństwo wydaje się żyznym gruntem dla takiej sytuacji...


Dlaczego porozumienie między partnerami jest takim problemem? 
Wszystko sprowadza się do tego, że wysyłamy sobie wiadomości w formie „kodu”, który uzależniony jest od płci, nawet jeśli nie mamy takiego zamiaru.
To, co mówię, nie jest tym, co słyszysz, a to, co myślisz, że usłyszałaś, nie jest tym, co miałem na myśli. 

Zobaczmy, jak wygląda to w praktyce, np. kiedy para ubiera się rano.
Ona mówi: „Nie mam się w co ubrać” (Nie mam nic nowego).
On: „Nie mam się w co ubrać” (Nie mam nic czystego).
Istnieje więc poważne niebezpieczeństwo konfliktu, a hasło „nie mam się w co ubrać” doskonale ilustruje różnice w potrzebach i postrzeganiu.

Przykład książkowy:

"Pewnego dnia pracowałem przy komputerze, a Kasia słuchała radia w pokoju obok. Nadawano program w rodzaju talk-show, a dźwięk był na tyle głośny, by wybić mnie z rytmu pracy. Krzyknąłem do niej: „Słuchasz tego?”. Brak odpowiedzi. Krzyknąłem znów: „Słuchasz tego??”. Wciąż brak odpowiedzi. Ostatnia próba: „Słuchasz radia?”. W końcu odkrzyknęła: „Staram się, ale ciągle mi przeszkadzasz!”
Ta około dwuminutowa wymiana zdań niemal zamieniła się w poważną kłótnię. Wydawało się, że Kaśka zdenerwowała się na mnie, ponieważ nawet nie zwracała uwagi na radio - była zajęta czym innym. Ale myślała, że wołałem ją, żeby posłuchała audycji. Oczywiście moją prawdziwą intencją była prośba o wyłączenie radia, jeśli go nie słuchała. Tak więc złościłem się na nią, ponieważ nie zrozumiała mnie. Ostatecznie dotarło do mnie, że niewyraźnie sformułowałem swoją wiadomość, a krzyczenie do niej trzykrotnie też nie było z mojej strony miłe. Przeprosiłem więc.
Przywołuję to małe nieporozumienie, by pokazać, jak takie drobnostki mogą przerodzić się w kłótnię, zwłaszcza jeśli mąż i żona są na siebie nieco obrażeni za coś, co stało się na przykład dzień wcześniej (albo chwilę wcześniej). W innym przypadku zachowanie par może wpływać na narastanie napięcia, które wybuchnie pod wpływem jakiegoś drobnego nieporozumienia.
W pewnym momencie nie chodzi już o wyłączenie radia. Żona złości się na męża, ponieważ ten wydaje się niewrażliwy, a wrażliwość to jedna z tych cech, których żony oczekują najczęściej. W ciągu niecałej minuty żona może poczuć się niekochana i oskarżyć męża o brak miłości. W międzyczasie mąż z niezadowoleniem słucha oskarżeń żony o brak wrażliwości. Zaczyna recytować mantrę wielu mężczyzn: „Nigdy nie będę wystarczająco dobry”. Mąż czuje się nieszanowany lub przynajmniej kolejny raz niesprawiedliwie krytykowany. Mała iskierka w suchym lesie łatwo wywołuje ogień, a jeśli dana para nie wie, jak zdusić go w zarodku, ogień zamieni się w pożar."

Proste? Niby tak. Jedźmy więc dalej:

„Kiedy problem nie jest problemem” 
W niemal każdym przypadku najbardziej prawdopodobna przyczyna konfliktu nie jest prawdziwą przyczyną!
Czy kiedykolwiek pokłóciłeś/aś się z partnerem z niewiadomego powodu?
Widzisz, jak Twój mąż lub żona zmieniają się, robią się chłodni i myślisz: „Co się stało? Co jest nie tak?”. Lub: „Gdyby on tylko nie był taki niepoważny”, „Gdyby ona tylko nie obrażała się o byle co”. Oczywiście, jeśli to Ty jesteś obrażoną stroną, sytuacja wygląda inaczej. To Twój małżonek jest znowu winny. Jednak odczucie braku miłości i szacunku nie oznacza, że partner wysyła taką właśnie wiadomość!

Kiedy żona czuje się niekochana (bo "on coś tam zrobił lub czegoś nie zrobił"), nie oznacza to, że mąż wysłał komunikat: „Nie dbam o ciebie i nie kocham cię”.
I identycznie: jeśli żona reaguje w obraźliwy sposób, nie oznacza to informacji: „Nie szanuję cię”.

Często skupiamy się na swoich własnych potrzebach i po prostu nie dostrzegamy pragnień drugiej osoby.
Kluczowe:
Kobieta potrzebuje miłości; nie stara się okazać braku szacunku. Mąż potrzebuje szacunku; nie stara się okazać braku miłości.


Kiedy już pojmiecie podstawową zasadę, że domniemany „problem” nie jest prawdziwym problemem, staniecie na właściwej ścieżce, wiodącej do złamania kodu komunikacyjnego.
Chodzi o to, że kobieta spogląda na świat przez różowe okulary, które zabarwiają wszystko, co widzi. Mężczyzna z kolei patrzy na świat przez niebieskie okulary, które zabarwiają wszystko, co widzi. Mężczyźni i kobiety mogą obserwować tę samą sytuację i postrzegać ją w różny sposób. Różowe i niebieskie soczewki sprawiają, że percepcja mężczyzny i kobiety różni się w pewnym stopniu. Mężczyźni i kobiety nie tylko widzą świat w różny sposób, ale również inaczej go słyszą.
Jaśniej nie umiem :)

Często ani siłą rozumu, ani dobrej woli nie potrafimy wytłumaczyć, dlaczego każde z nas wini przeciwną stronę. Ona czuje się skrzywdzona i niekochana, on podenerwowany i nieszanowany. I często nie ma w tym niczyjej winy. Awantura o nic, ciche dni bez znaczącego powodu.
To wina "okularów" ;)
Dopóki nie nauczymy się odkodowywać tych "okularów", dopóty błędny krąg będzie nabierał rozmachu.

Co wywołuje u niej te wszystkie emocje? Co wywołuje te wszystkie emocje u niego? 

Kobieta absolutnie potrzebuje miłości, a mężczyzna absolutnie potrzebuje szacunku.
Jednocześnie tak proste i tak trudne.

Co ciekawe, naukowe badania potwierdzają, że miłość i szacunek są podstawami udanego małżeństwa. "Bóg stworzył kobietę do miłości; wrażliwość, miłość i współczucie są częścią jej natury" pisał jeden ze znanych psychologów Stanów Zjednoczonych. Krótko mówiąc, zaprojektowano kobietę do miłości. Jednak na problem składa się to, że kobiety nie są pewne, czy mężowie je kochają. Pytają same siebie: „Czy mój mąż kocha mnie równie mocno jak ja jego?”. Nie wydaje jej się. Więc kiedy on działa lub reaguje w sposób kwestionujący prawdziwość jego uczucia, ona odpowiada brakiem szacunku. A tego mężczyzna wybaczyć nie może! I na bank nie okaże jej uczucia. Facet potrzebuje szacunku tak samo jak powietrza do oddychania.
I mamy błędne koło :)

Faktyczny powód to zawsze Miłość i Szacunek! 
Cała reszta to tylko detale. Mężczyźni odczytują krytycyzm jako pogardę, kobiety odczuwają ciszę jako wrogość.
Kiedy mężczyźni słyszą krytykę, nie trzeba dużo czasu, by zaczęli odczytywać ją jako pogardę. Pamiętajmy, że mężczyźni noszą niebieskie okulary!
Kiedy żona wysyła mężowi różową wiadomość,  on ją odbiera "na niebiesko", szybko dochodzi on do wniosku: „Nie zasługuję na takie traktowanie. Wszyscy inni mnie szanują. Ty wybierasz walkę. Chciałbym, żebyś po prostu była cicho”. Kiedy mąż nie może już znieść sytuacji, wstaje i wychodzi bez słowa i to jest ten ostateczny cios. Równie dobrze mógłby wykrzyknąć ze wszystkich sił: „Nie kocham cię!”.
Często małżonkowie mają sporo dobrej woli, ale nie potrafią odszyfrować swoich kodów. Ona krytykuje z miłości, ale on „słyszy” tylko brak szacunku. Odchodzi, by nie doprowadzić do eskalacji konfliktu. Jest to dla niego jedyne honorowe wyjście, ale ona „postrzega” ten krok jako brak miłości! 

W tym momencie kobieta czytająca ten post powie: „No cóż, gdyby tylko mężowie nie byli tak dziecinni... gdyby tylko mój mąż był na tyle dojrzały, by ze mną porozmawiać, moglibyśmy do czegoś dojść”.
Możesz tak myśleć i rozumiem dlaczego. Niestety, mężczyźni nie zmienią się od takiego myślenia. Ich postawa sięga znacznie głębiej i nie dotyczy tylko niedojrzałości czy dumy. Mężczyźni mają kodeks honorowy. Kiedy żona wyżywa się na mężu lub krytykuje go, on siedzi cicho i spokojnie, co jeszcze bardziej rozwściecza małżonkę. Ponieważ frontalny atak nie działa, żona ocenia męża jako niewrażliwego i beztroskiego.
Równocześnie mąż myśli: „Nie mogę w to uwierzyć. Moja żona mnie nie szanuje - właściwie mną gardzi. Potrafi mi tylko zarzucać, że jestem niewrażliwy”. Błędny Krąg nakręca się.
Im głośniejsza jest żona, tym cichszy mąż. Wkrótce żona może zacząć używać słów, o których znajomość sama się nie podejrzewa.

Kobiety nauczyły się walczyć słowami. Są w tym mistrzami, a mężowie bezradnie poddają się napaści. Chcę podkreślić, że dzieje się to w przypadku par, które mają dobre intencje - a może nawet więcej, bo potrafią szczerze wyrazić, co je martwi. Większość mężów i żon wpadających w tryby błędnego kręgu, ma dobrą wolę, ale nie wie, jak ją wyrazić. W ten właśnie sposób błędny krąg popycha wiele małżeństw do decyzji o separacji i rozwodzie.

Główny sekret kryje się w opanowaniu sztuki odczytywania wiadomości. 
Zawsze kiedy żona narzeka, krytykuje lub płacze, wysyła zaszyfrowaną wiadomość: chcę twojej miłości!
A kiedy mąż odnosi się do żony szorstko lub milczy, wysyła zakodowany komunikat: chcę twojego szacunku!

Zaczyna być jasne, jak można zacząć odkodowywanie, ale wciąż pojawia się wiele problemów: Mężczyźni w większości są mistrzami gry na zwłokę. A wiele kobiet ma dość mężów, którzy - jak się wydaje - nie chcą ich kochać, więc ostatnią rzeczą, jaką chciałyby im okazać, jest szacunek. Te kobiety twierdzą, że mężowie muszą sobie zasłużyć na szacunek, zanim go dostaną, ale oczywiście, jeśli dalej zdecydowanie traktują mężczyzn źle - zwłaszcza tych, którym bardzo zależy na honorze - efekt będzie zerowy...

Nie jest to łatwe, wiem. I pisać o tym można księgami, arkuszami, tomami...
Pomyślcie o tym trochę. Być może w tych zachowaniach odnajdziecie siebie? I może choć trochę ten tekst Wam pomoże? Taką mam nadzieję :)

Pozdrawiam,
Ala