czwartek, 23 maja 2013

Zemsta na "tej trzeciej". Warto?

Jedna z czytelniczek, rozżalona zdradą męża i bezczelnym zachowaniem jego kochanki, zapytał mnie: Jak się zemścić na tej "pani"?
Jak? Różnie. Można się zemstą pobawić. I fizycznie odegrać i psychicznie zniszczyć. Można.
Tylko pozostaje pytanie: Po co? I: na kim?

Zaczęłabym właśnie od pytania: Na kim chcemy się odegrać? Bo tak między bogiem a prawdą nie można powiedzieć, ze tylko tamta pani jest winna. W końcu nasz partner, jakby nie patrzeć, również wziął czynny udział w akcji zwanej zdradą.
Racjonalnie podchodząc do sprawy musimy zdać sobie sprawę, że to on nam obiecywał miłość, wierność, uczciwość, a nie tamta kobieta. Więc od niego mamy prawo egzekwować wywiązywanie się z dawanych nam słów!
Nie usprawiedliwiam kochanki - żeby było jasne! Ona nie ma prawa zabierać nam faceta, ale... On powinien odmówić. A nie zrobił tego. Więc bez winy nie jest.

Jak się zemścić? - pytacie. Można różnie. Choć osobiście nie popieram.
Jedna z moich przyjaciółek po namierzeniu takiej lewej pani pojechała pod jej blok, wywabiła z domu i sprała na oczach sąsiadów rzucając przy tym wiązankami rodem z rynsztoka. Wstydu się tamta najadła, nie powiem. I romans z jej mężem zakończyła - z powodu żony wariatki ;) Pomogło? Owszem. Aż do... następnego romansu jej męża :/ Rozwiedli się.
Inna znajoma (nie uznająca przemocy) postarała się, by kochanka męża była o niego stale zazdrosna. Podsyłała jej zdjęcia, które wskazywały (choćby pośrednio), że wciąż go coś łączy z żoną, wysyłała smsy itp. Kochanka zadręczała faceta zazdrością. Nie mógł tego znieść. Do tego stopnia wierciła mu dziurę w brzuchu, że wrócił on do zony i z ulgą po dziś dzień siedzi cichutko w fotelu ;)

Dla mnie sprawa wygląda następująco:
Człowiek to tylko człowiek. Bywa, że zbłądzi. Mąż czasem też. Jedna kobieta zdradę wybaczy, inna nie. Jeśli potrafisz wybaczyć i żyć z nim bez wypominania, jeśli go kochasz - walcz. Ale nie po trupach! Jeśli nie darujesz - nie szukaj już z nim kontaktu, bo po co? Niech idzie gdzie chce. Bye!
W obu przypadkach istnieje jednak coś takiego jak urażona kobieca duma. Że on wybrał inną, że tamta była młodsza, mądrzejsza, zgrabniejsza, ciekawsza itp.
Jedno Wam powiem: tamta nie jest nigdy lepsza! Ona zwyczajnie jest INNA! I o tą odmienność najczęściej chodzi.
Nie zadręczajcie się porównywaniem. Nie chodźcie za nim, nie proście, nie błagajcie, jeśli powiedział zdecydowane "żegnaj". Niech idzie.

Skup się na sobie. Nie na pielęgnowaniu urazy, nie na planie zemsty. Na sobie. Na tym jak chcesz żyć, co było nie tak w tym związku, czego nie chcesz, jakich zachowań nie powtórzysz. I tak określona idź do przodu. Zamknij przeszłość, otwórz się na nowe.
Wierz mi, że niebawem kogoś poznasz. I zaczniesz nowe życie. Szczęśliwa, spełniona, piękna.

A on? Być może zechce wrócić, być może nie będzie z tamtą tak szczęśliwy jak sądzi dzisiaj. Ale to już nie Twój problem. Ty masz swoje życie i spełniasz swoje marzenia. I to jest chyba najlepsza zemsta, prawda? ;)