środa, 10 kwietnia 2013

To nie jest "TO"!

Zdarzyło Ci się być zakochaną, a jednak myśleć tak:
"Zamiast motyli w brzuchu
mam cienie pod oczami..."?
Znasz to uczucie? Tak?
No to już wiedz, że to zła miłość jest!

Kobieta zakochana jest ślepa jak kret. I uległa, urabialna jak plastelina. Zguba w powietrzu wisi, zguba!
Ja rozumiem, że stan zakochania, początkowa faza miłości powoduje, że nie chce nam się spać, nie potrafimy jeść, nie myślimy o niczym i nikim innym niż tylko i wyłącznie o obiekcie naszych westchnień. I ok. Natura tak nas skonstruowała, że ten stan jest do przetrwania i obywa się bez większych zgrzytów i ubytków na zdrowiu ;)
Ale!
Tak, jest "ale"!
Jeżeli odczuwasz następujące rzeczy:
- zmęczenie,
- nadmierne poświęcenie,
- stałe uleganie jemu,
- frustrację,
- robienie różnych rzeczy wbrew sobie,
- poczucie niższości czy bycia gorszą...
to wiedz, że tu coś śmierdzi i nie jest to dobra dla Ciebie znajomość!!!

Jeśli wynika to z faceta, bo nie liczy się z Tobą, nie myśli o tym co dla Ciebie ważne, nie jest w stanie się zmienić, nagiąć, dostosować, sprawia, że źle myślisz o sobie, świecie, rodzinie, ludziach, życiu... Kopnij go w zadek i po sprawie! :)

Ale być może to Twoja wina? Może ten człeki niewinny? Może to Ty?
My kobiety, bywamy mało asertywne. Po prostu.
Przykład:
Facet rozmawia na czacie i mówi nagle: Ok, muszę kończyć, pa. I znika.
Kobieta będzie pisała: pa pa pa, no to hej, buziaki, będę tęskniła, śpij dobrze.... I tak długo, aż się drugiej stronie zwyczajnie znudzi :P Czemu? Bo się boi, że ten ktoś coś pomyśli, że go urazi, że popsuje atmosferę, że... ? Zwyczajnie bardziej dba o wrażenia i emocje rozmówcy, niż swoje. A to błąd!

Więc co?
Ano to:
Ustał swoje granice. Gdzie jest stop, poza które nikt nie wejdzie. Nie pozwól wymóc na sobie więcej niż chcesz dać. Nie pozwól nikomu przejąć swojej strefy intymności, bez Twojej zgody. Nie daj sobą manipulować, mówić Ci co jest normalne, zdrowe czy prawidłowe! To Ty określasz co jest ok, a co nie! Pod siebie to określasz, nie pod kogoś! Zawsze tylko tak!!!
Kiedy znasz siebie, masz świadomość swoich potrzeb, ograniczeń i barier, wtedy tworzysz dobre relacje. Prawdziwe,. Wtedy mówisz tak lub nie - zgodnie z sobą. Wtedy czujesz się komfortowo i wspaniale. I wtedy zamiast cieni pod oczami, są motylki w brzuszku :)
I satysfakcja w głowie. Bo zawalczyłaś o siebie, nie tracąc przy tym niczego - miłości, przyjaźni, cennej znajomości.

Twój jest świat dziewczyno, jeśli jest taki, jak go sama sobie ustawisz :) A wtedy i miłość jest tą, na którą czekałaś. Bez zbędnych wyrzeczeń. Prosta i piękna :)
I tego Ci życzę - określenia siebie i swojego podwórka -  w ten wiosenny dzień :)