poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Kocham dwóch mężczyzn, czyli jak wybrać właściwie


W internecie znalazłam mnóstwo tematów dotyczących wyboru mężczyzny. Tego właściwego. Jednak nie mam tu na myśli decyzji w stylu: Jaki pan byłby dla mnie właściwy? Ale: Który z panów byłby dla mnie odpowiedni, bo... spotykam się z dwoma! Czy można kochać jednocześnie dwóch mężczyzn? Czy koniecznie trzeba wtedy wybierać? A jeśli tak, to jak wybrać?
Zacznijmy od pytania: Czy można kochać jednocześnie dwóch facetów? Czy to możliwe? Hmm...
Ludzkie serce jest niezwykle pojemne. Potrafimy kochać rodziców, dziadków, dzieci, męża, przyjaciółkę. A więc wiele osób jednocześnie. A przy tym każdego inaczej! Czyli można? Wychodzi na to, że tak...

Być może jest tak, że spotkałaś w krótkim odstępie czasu dwóch mężczyzn. Obaj są wspaniali, obaj się starają. A Ty jesteś zagubiona. Mała kobieta i mężczyźni - zdobywcy i biedna ofiara, która nie wie , który wilk bardziej ją zje ;) Daj sobie czas. Przecież nie musisz od razu obiecywać obu małżeństwa. Umawiaj się, rozmawiaj, spotykaj. A przyszłość sama da Ci odpowiedź, ku któremu bardziej skłania się Twoje serce. Próbuj i decyduj ;)

Gorzej jeśli jesteś w długim związku, albo w małżeństwie i spotykasz "tego trzeciego". Jak wybrać? Czy wybierać?
Mówią, że kobiety kochają wiernie i stale. Czy ja wiem... Czasem nuda, rutyna, codzienność zabijają to, co najcenniejsze. Czasem brak starań partnera powoduje, że czujemy się samotne, niekochane, niezrozumiane. I kiedy nagle pojawia się książę na białym koniu - tracimy głowę. Pół biedy, jeśli to chwilowe zauroczenie, które minie po krótkim okresie czasu. Wtedy wracamy do normy, uspokajamy się, pokorniejemy. Wracamy na stare śmieci i modlimy się, żeby się nie wydało. Bo odkryłyśmy, że nasz mąż, to miłość naszego życia. Może przykurzona, ale miłość. I walczymy o to, co było, bo warto. Bywa.

Jednak czasami ten nowy pan, który zawitał w naszym życiu sprawia, że odkrywamy, że dotychczas tylko wegetowałyśmy, nie żyłyśmy. Że teraz to jest właśnie to! Miłość przez duże "M"! I odchodzimy, zaczynamy na nowo, jesteśmy szczęśliwe. Bywa.

Najgorsza sytuacja to ta, kiedy nie potrafimy zdecydować. Bo i ten dobry i tamten. I ten facet kocha i tamten też. Jeden spokojny, odpowiedzialny, drugi namiętny, szalony.  Jeden ma coś co uwielbiasz i drugi też ma. I masz babo placek :) A wybrać trzeba, bo latami się tak żyć nie da. Prędzej czy później wszystko się przecież wyda...

Można próbować rozstać się z dwoma na jakiś czas i zobaczyć, za którym autentycznie tęsknimy. I będziemy miały odpowiedź.
Można wziąć kartkę i spisać plusy i minusy obu panów. I racjonalnie zdecydować co dalej.
Można liczyć na ślepy traf, że "a nuż los sam zdecyduje"?
Można pogadać o tym z przyjaciółmi, mamą, Bogiem, kimś obcym w internecie... Może to Ci pomoże? Ale... Nie zazdroszczę. To okropna sytuacja i nie wiem, czy można zdecydować bez jakiejś szczypty żalu w sobie i wracającego pytania: A co by było, gdybym wybrała tego drugiego? Tego już się nigdy nie dowiesz...

Niektórzy mówią, że miłość jest tylko jedna. Jedyna. Niepodzielna. Że kochać możemy tylko jedną osobę. Że tęsknimy za nią, marzymy o niej, chcemy z nią być. Że tego pomylić się nie da. Że nawet jeśli tkwimy w 20-letnim związku i nagle spotkamy tego jedynego - rzucimy wszystko i pójdziemy za głosem serca...
A skoro nie wiesz, którego kochasz... To może nie kochasz żadnego? Bo przecież wiedziałabyś od razu, który to ten właściwy...

Więc może rzuć obu, a potem rozejrzyj się za jakimś trzecim, tym, do którego serce będzie się wyrywało, który opanuje Twoje myśli i każda decyzję uczyni prostą i oczywistą?

A jeśli nie, to tkwij tak między dwoma. Obie te relacje pewnie prędzej czy później umrą, ale co Ci tam szkodzi? I tak Ci wszystko jedno, skoro nie kochasz aż tak, by móc zdecydowanie powiedzieć: Ten i żaden inny! rozpadnie się to rozpadnie. Wtedy pójdziesz dalej ;)

Powodzenia - dziewczynki na rozdrożu... :) Ala Sin