Jak kochają Polacy? Z badań wynika, że czule, troskliwie, namiętnie i romantycznie!Dla związku potrafimy poświęcić swoje nałogi, karierę, przyjaciół, a także zdecydować się na terapię małżeńską. Jednak największym problemem jest znalezienie odpowiedniego partnera.
Wszyscy marzymy o miłości i udanym związku; chcemy kochać i być kochani. Bycie w relacji to najważniejsze zadanie życiowe, ale i najtrudniejsze. Rozczarowanie miłością, niespełnianie oczekiwań przez partnera, lęk przed bliskością czy przed odrzuceniem to najważniejsze problemy, z którymi borykają się Polacy i z którymi trafiają niekiedy do psychologa. Pytają, w którym momencie popełnili błąd. Na etapie wyboru partnera? Nie dbając o relację, naiwnie wierząc, że problemy rozwiążą się same? A może nie potrafimy konstruktywnie przezwyciężać kryzysów?
I żyli długo i szczęśliwie
Polacy generalnie czują się szczęśliwi w swoich związkach (69 proc. badanych), zwłaszcza jeśli są one oparte na wspólnych wartościach, zwyczajach i pasjach. Największy poziom szczęścia w związku deklarują starsi respondenci (powyżej 34. roku życia). Dojrzałość zmienia optykę szczęścia, sprawiając, że definiujemy je nie tylko jako przemijające uczucie, ale także stabilność i bezpieczeństwo, wspólny dorobek (materialny i emocjonalny), wzajemną odpowiedzialność za związek i siebie nawzajem.
Młodsi odważnie przyznają, że kiedy miłość się kończy, pora szukać nowego partnera. Dla nich szczęście to ciągłe fajerwerki, zmiany, przygody, brak problemów i codziennej rutyny.
Ten wynik potwierdza panujące od pewnego czasu zjawisko małżeństw z krótkim terminem ważności, czyli "jak nam nie wyjdzie, jak przestaniemy się kochać – to się rozstaniemy".
Czuły, troskliwy i zaradny
Taki powinien być idealny partner. Czułość i troskliwość jest ważna dla 62 proc. respondentów, zaradność życiową i pracowitość ceni sobie 55 proc. badanych, no i inteligencja – 47 proc. (50 proc. mężczyzn). Najmniej ważne są: podobny status materialny (5 proc.), religijność (6 proc.) i dobre zdrowie (7 proc.).
Najbardziej zniechęcające u partnera są: agresja słowna i fizyczna (62 proc.). Od partnera odstręczają też: arogancja i chamstwo (60 proc.), a także zaniedbanie higieny osobistej (52 proc.).
Najmniej przeszkadza Polakom: kiepska sytuacja finansowa (4 proc.), duża różnica wieku (9 proc.) i denerwujące nawyki partnera (16 proc.).
Promowanie czułości i troskliwości niemal na równi z zaradnością życiową oraz pracowitością to dowód na godzenie porywów serca z racjonalnym myśleniem. I doskonała prognoza dla związku, bo kiedy minie miłosne zauroczenie, para ma szansę przekształcić relację w etap dojrzałej miłości :)
Musimy porozmawiać
Szczere rozmowy i przyjaźń, codzienne okazywanie uczuć, a także wspólne zainteresowania i pasje najsilniej cementują związek. Brzmi jak deklaracja rodem z poradnika dla par, ale z małym zastrzeżeniem, bowiem z badań wynika, że w rejonach Polski, w których partnerzy rozwiązują problemy w związku przy wspólnym stole, jest najwięcej rozwodów. Może nie potrafimy ze sobą rozmawiać?Okazuje się najczęściej, że słuchamy, ale nie słyszymy. Trudno nam mówić o emocjach bez obwiniania. Może też rozmawiamy w nieodpowiedniej chwili, kiedy emocje buzują i nie ma szans na porozumienie. W takim momencie trudno uniknąć zranienia partnera, zdystansować się do problemu i znaleźć satysfakcjonujące dla obydwojga rozwiązanie.
Na ołtarzu miłości
Polacy są gotowi do poświęceń w imię dobra związku: 74 proc. respondentów zapewnia, że dla partnera jest w stanie wyjść z nałogu, a 59 proc. – zmienić nawyki. To deklaracje bardzo na wyrost, bo chęć zmiany nawet dla najbardziej ukochanej osoby to przedsięwzięcie z góry skazane na porażkę.
Podobnie jak typowo polski mit: "Jak mnie kocha, to się zmieni", który jest jednym z najczęstszych powodów rozpadu związku. Bo bliskie relacje nie znoszą poświęceń, a zmiana w imię miłości czy dla partnera to prosta droga do zdrady – zamiast siebie łatwiej zmienić obiekt uczuć.
Idealizacja miłości, wiara w harmonijne dopasowanie, bezgraniczne zrozumienie, jedność ciał i dusz utrwalają jedynie pierwszą część małżeńskiej przysięgi: "razem na dobre", a co z "razem na złe"?No cóż, nadal wierzymy, że dobry związek pokona sam (bez naszego udziału) wszystkie trudności (44 proc. badanych przeczekuje, aż problem sam się rozwiąże!).
Ciągle brakuje nam podstawowej wiedzy o dynamice relacji, zamiast dbać o rozwój związku, mówimy o walce o związek, w którym pojawił się kryzys. Stąd kryzys staje się prostą drogą do rozstania, bo to łatwiejsze niż próba naprawy relacji.
Szukając księcia
Zdaniem badanych największy wpływ na bycie singlem mają: brak odpowiedniego kandydata (43 proc.) i wcześniejsze nieudane związki (34 proc.). Drugą połówkę najczęściej spotykamy: w pracy (43 proc.), na uczelni/w szkole (41 proc.), w kawiarni, klubie i na imprezie (41 proc.) oraz na wakacjach (41 proc.).
Polacy nadal wierzą, że sami są w stanie znaleźć partnera, 52 proc. przekonuje, że nikt nie ma wpływu na ich decyzje matrymonialne. W drugiej kolejności decydujące zdanie mają znajomi i rodzina. Eksperci matrymonialni mają w tej sprawie marginalne znaczenie (2 proc.). A szkoda, bo na świecie wraca moda na aranżowane związki, kojarzone przez specjalistów od miłości :)
Związek zaczyna się od ogromnego ryzyka – ślubu, a nie od romantycznego zauroczenia. Na świecie wskaźnik rozwodów par, które pobrały się z miłości, wynosi ponad 60 proc., wskaźnik rozwodów małżeństw zaaranżowanych to jedynie 4 proc., a w niektórych częściach świata nawet 1 proc. Może receptą na znalezienie idealnego partnera jest porada eksperta?
No cóż, świat zmierza w kierunku wąskich specjalizacji. Kiedy zepsuje Ci się samochód – oddajesz go do mechanika, może w sprawach uczuć powinnaś zaufać specjaliście? Pod warunkiem że wiesz, kogo szukasz, a jeszcze wcześniej wiesz, kto szuka, czyli znasz samą siebie! ;)
Z pozdrowieniami
- Ala S.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz