piątek, 5 września 2014

Na miłość nigdy nie jest za późno...?

Młoda kobieta nie zastanawia się nad tym, czy ta miłość to ta właściwa, czy nie. Podejrzewam, że nawet nie przyjdzie jej do głowy analizować, czy to uczucie po grób, czy tylko na to lato. Bo niby czemu miałaby myśleć? Całe życie przed nią.

Z wiekiem uczymy się, że nie wszystko złoto, co się świeci. Nie każdy poryw serca to od razu miłość i nie każde zakochanie kończy się happy endem. Niejeden raz się sparzymy, ktoś nas zawiedzie, rozczaruje, zdradzi, zostawi, oszuka. I już mniej ufamy, mniej wierzymy, mniej czekamy...

Bywa, że życie tak nam dokopie, że już w miłość nie wierzymy. Pakujemy ją na dno szuflady z napisem: Mrzonki.
Ale bywa też, że nadchodzi czas, kiedy serce zabije mocniej, mimo poważnego bagażu doświadczeń i słusznego peselu w dowodzie. I co wtedy?

Wtedy mamy problem. Bo z jednej strony człowiek jest stworzeniem stadnym i drugiego osobnika do kompletu potrzebuje. Ale z innej strony – boimy się.
Czego? Że ZNÓW się nie uda.

Dlaczego jest tak, że jednym udaje się zbudować na nowo a innym nie?
(chodzi mi o związku ludzi po przejściach, doświadczonych przez los, sparzonych)
Myślę, że to zależy od świadomego podejścia i od... wieku wewnętrznego :)

Kiedy jesteśmy młodzi nie wiemy czego szukamy. Wszystko nas zachwyca, nie boimy się ryzyka, mamy
czas na pomyłki, jesteśmy elastyczni i łatwo się naginamy do woli innych. Z wiekiem robimy się ostrożni, zamknięci w sobie i kostniejemy. I właśnie to powoduje, że zamiast skorzystać z szansy na miłość, odrzucamy ją w przedbiegu.

Jeśli więc chcemy, by miłość na nowo zawitała w naszym życiu, powinniśmy:

1. Zapomnieć o wszystkim złym, co nas w uczuciach spotkało w przeszłości. 

2. Ufać, jakby nas nikt nigdy nie zawiódł.

3. Spojrzeć na partnera oczami dziecka (Zachwyt, fascynacja, podziw, spodziewanie się dobra to idealne podejście).

4. Chcieć się zmieniać (tak, by móc wciąż wypracowywać kompromis).

5. Zakodować sobie, że każde działanie jest związane z ryzykiem (brak też – nic nie robisz, nic się nie zmienia) i choć czasem coś zaboli, równie dobrze może nas spotkać dobro.

6. Nauczyć się, że nie ma noża na gardle! Nie musimy brać wszystkiego jak leci, bo na karku czterdziestka czy sześćdziesiątka. Jest czas i nic nas nie goni.

7. Pamiętać o strategii lwicy: Jeśli wiesz, że „to jest to” - nie czaj się, atakuj, zdobywaj i nie daj sobie tego wyrwać!

Wiem wiem, to brzmi jak polecenie bycia Chrystusem i posiadania choroby Alzheimera w jednym. Ale... z miłością tak właśnie jest :)

Tak więc kochane Panie: Cofamy się wewnętrznie do dziecięcych lat i nie boimy się przyszłości.

I najważniejsze: Nie bojkotujemy samych siebie!!! Nic tak nie utrudnia życia jak pesymizm, niewiara w siebie i strach przed nieznanym.
Życie jest tylko jedno! Nie zmarnujcie go :)

Powodzenia! :)