piątek, 13 czerwca 2014

Czy powinnam wrócić do swojego byłego...?

Znacie powiedzenie: "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"? Na pewno znacie.
A czy wiecie co ono oznacza?
Większość uważa, że chodzi o to, że nie wraca się do kogoś czy do czegoś po raz drugi. Ale nie o tym jest ten cytat :)
"Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" nie dlatego, że to niemądre, czy złe, ale dlatego że to niemożliwe! Po prostu się nie da, bo rzeka płynie i jeśli nawet wejdziemy do niej po dosłownie kilku sekundach po raz drugi, to nie będzie już ta sama rzeka! Woda popłynęła, my stoimy już w nowej, innej wodzie, nie tamtej. Do tamtej wejść się już po prostu nie da...

Więc czy można, albo inaczej: czy da się i czy warto, wrócić do byłego?
Przeanalizujmy:
Jakie są powody decyzji o powrocie do byłego faceta? Kilka. Przykładowo:

1. Nowy związek Cię nie satysfakcjonuje i doszłaś do wniosku, że z byłym było Ci lepiej niż z obecnym.
2. Jesteś sama, a nie chcesz być sama, więc wracasz do byłego.
3. Po przemyśleniu Waszego związku doszłaś do wniosku, że popełniliście wiele błędów, ale nadal go kochasz i uważasz, że moglibyście spróbować jeszcze raz.

Co nas może wtedy spotkać?
Otóż decydując się na powrót do swojego ex możesz zastać trzy następujące sytuacje:

1. Ty się nie zmieniłaś i on się nie zmienił

Oczywiście chcecie spróbować znowu. Co prawda poprzednio Wam nie wyszło, ale czas minął i zapomniałaś co było nie tak, jemu też wyleciały z pamięci złe chwile. Zaczynacie i...
I po jakimś czasie znajdujecie się dokładnie w tym samym punkcie, w którym byliście poprzednio i w którym się rozstaliście. I znów walicie głową w mur...
Trudno, żeby było inaczej. Brak zmian w podejściu to brak zmian w efekcie :/

2. Jedno z Was się zmieniło

To już lepiej. Bo jeśli choć jedno coś zrozumiało, przemyślało i pracuje nad sobą, jest szansa na zmianę takiej relacji. Jest też nadzieja, ze i druga ze stron zacznie się zmieniać i doceniać. I super, bo jest od czego zacząć i jest szansa na zbudowanie związku o nowej jakości.
Gorzej, jeśli zmiana w tej jednej osobie spowodowała znaczące różnice pomiędzy postrzeganiem świata, życia czy partnerstwa w stosunku do światopoglądu drugiej strony. Może się zwyczajnie okazać, że ktoś się zmienił i nie macie już szans na porozumienie. Po prostu nadajecie już na innych falach i w Waszym życiu nie ma miejsca dla tej drugiej osoby...

3. Oboje się zmieniliście
Wersja najlepiej rokująca. I... najgorzej rokująca :)
Z jednej strony byłoby idealnie, gdybyście zrozumieli swoje poprzednie błędy, wyciągnęli wnioski, usiedli razem, omówili co było nie tak, uzgodnili swoje potrzeby i pragnienia, ustalili jakieś zasady i weszli w nowy związek z zapałem i wiarą, że jest wielka szansa, by się Wam udało. W końcu już się znacie, nie musicie się "docierać", poznawać, uczyć (choć to błędne myślenie - człowieka trzeba się uczyć każdego dnia, do śmierci! inaczej wymknie nam się z rąk...). Ważne by nie popełniać dawnych błędów. I by nie zapomnieć, że nie ma związku bez:
- przyjaźni (tak, nie pomyliłam się!),
- zaufania,
- rozmowy,
- uwagi (mam na myśli bycie uważnym na to co się dzieje z i w partnerze, a nie pytanie : Jak tam? i natychmiastowe zajęcie się swoimi myślami; to co słyszymy to mało, więcej patrzmy, głębiej patrzmy i bądźmy czujni na to co jest przemilczane... - jeśli nie czytamy już w partnerze jak w otwartej książce to znak, że straciliśmy uważność!),
- stała gotowość dostosowywania się,
- podobne plany życiowe i cele.
Macie to w sobie? Oboje? Więc próbujcie :)

Inna bajka, jeśli zmieniliście się oboje. Co prawda zniknęły różnice, które Was dzieliły, ale za to pojawiły się nowe, których do tej pory nie było i z którymi nie wiadomo jak walczyć.
Bo co zrobić, jeśli kobieta nagle postanawia podróżować i nie zamierza mieć dzieci, a facet z bywalca dyskotek nagle zmienia się w kanapowego misia? Albo on chce wyjazdu za granicę, a ona właśnie pragnie kupić dom na wsi, obok domu babci? Umiecie to pogodzić?

Czy wrócić do byłego?
Nie wiem. To trudniejsze, niż się wydaje. Wciąż pamiętacie dawne rany, wciąż Was boli jakieś zdanie, albo coś co zrobił lub czego nie zrobił, albo samotność którą czułaś leżąc obok niego... I ten żal na dnie...
Z drugiej strony kusi by spróbować, bo to co znane przeraża mniej niż związek z kimś nowym i póki co nieodgadnionym oraz bliżej nieokreślona przyszłość. A poczucie bezpieczeństwa to silny magnes!

Oczywiście nie rozważamy powrotu do kogoś kto nas bił, poniżał, straszył, groził, manipulował nami lub perfidnie oszukiwał! Nałogowcy i wariaci też nie są brani pod uwagę! Ale to chyba oczywiste?

Wrócić? Nie wrócić?...
Wasze życie, Wasze decyzje. Każdy krok determinuje kolejny ruch. Warto więc dobrze pomyśleć nim znów postawi się stopę na którejś ze ścieżek...

Ala