piątek, 30 maja 2014

Kobieta po 50-tce... Idelna by wystartować!

Wiek średni. Dla kobiety trudny. Nie tylko z powodu zmian fizjologicznych (menopauza), początków chorób, nadwagi czy syndromu "opuszczonego gniazda". Trudny z powodu poczucia niskiej atrakcyjności, osamotnienia, niedoceniania, niedostrzegania...
Kobiety po pięćdziesiątym roku życia czują się zostawione same sobie. Dzieci już poszły z domu, mąż albo nie zwraca na nie dawno uwagi, zajęty swoimi sprawami, albo co gorsze odszedł do młodszej, albo - jeśli był starszy - zmarł. Poczucie pustki, zniechęcenia, braku celu - to codzienne bolączki takich pań.

Jak się ustrzec przed pięćdziesiątką? Nie da się kochane :)
Ale można zrobić wiele, by przejść przez nią z dumą i poczuciem, że jeszcze wiele przed Wami!
Bo choć w metryce miniesz pięćdziesiątkę, to mentalnie możesz mieć nadal dwadzieścia lat. I miej!

Jeśli Twój były odszedł do młodszej, jeśli Twój mąż nie zwraca na Ciebie uwagi, nie okazuje uczuć i zainteresowania, jeśli może i gorzej - robi przytyki do Twoich zmarszczek, albo wałeczków, albo chorób czy niedomagań to wiedz, że nie jest mężczyzną.
I chyba nie jest to jego wina. Niektórzy rodzą się facecikami i nie ma co liczyć, że dojrzeją. Małe chłopaczki, co to nawet nie wiedzą co znaczy być mężczyzną!
Prawdziwy mężczyzna nie czyta metryki, nie liczy kurzych łapek i nie każe stawać na wadze. On kocha to co w Tobie, a nie na Tobie! Ale tych niestety jest mniej...

Dlatego powiem uczciwie:
Nie stawiaj na jedną kartę. Bo jeśli wszystko postawisz na rodzinę, a potem dzieci pójdą swoimi drogami, a mąż okaże się chłopaczkiem - zostaniesz sama, w dołku, zrozpaczona. A potem trudno się z niego wygrzebać...

Ale przecież można!
Przecież kobieta pięćdziesięcioletnia to wciąż piękna, atrakcyjna, ponętna kobitka! I jakie ma możliwości!!! Dlaczego by z nich nie skorzystać, dziewczyny?
Teraz masz wreszcie czas dla siebie. Czas na spełnianie marzeń, pragnień, realizację pasji. Czas na podróże, na zadbanie o siebie, czas na wypoczynek, nowe znajomości, nowe pomysły! Dzieci już Wam nie płaczą, wnuki jeszcze nie domagają się opieki... Można wreszcie pohulać! ;)

Ja wiem, że Wam się wydaje, że to brednie... Że już Was nic nie czeka, że tylko "siedzieć w fotelu i czekać na śmierć"...
Ale ja Wam mówię - tak nie wolno! Szkoda życia, które właśnie się zaczyna!!!
Moja prababcia wyszła za mąż mając 60 lat :) Mój dziadek brał drugi ślub w wieku 96 lat! Mój wujek ożenił się po siedemdziesiątce. I byli/są szczęśliwi! Nie ma co płakać, kiedy zupełnie nie macie powodu :)

Zróbmy eksperyment: Postanówcie sobie, że przez miesiąc będziecie myślały jedynie o sobie. Nie o dzieciach, nie o mężu, nie o przyjaciółce, matce, czy znajomych z pracy. Ale o sobie!
Chciałaś podróżować? Wyjedź. Przecież jeszcze pracujesz i masz za co. Skorzystaj z tego!
Chciałaś zadbać o ciało? Zapisz się z koleżanką na basen, albo aerobik, albo modną teraz zumbę. Pójdź na masaż, albo pojedź do spa. No czemu nie? I weź mi nie mów, że nie masz czepka czy getrów. Żaden problem!
Chciałaś nauczyć się włoskiego? Albo skończyć studia? Albo nurkować u wybrzeży Costa Brava? A może zrobić wreszcie prawo jazdy? Lub kurs snowboardu? No to czemu nie?
Przez miesiąc żyj tak jak chcesz: jedz co lubisz, zapisz się na zajęcia, które lubisz, wyjdź na koncert jazzowy jeśli lubisz, albo do klubu osiedlowego, albo do klubu wielbicieli kina... I zacznij żyć! Dla siebie. Po prostu. Uwierz mi, ze po miesiącu nie będzie śladu po chandrze ;)

Wiem, że to, że młodość ucieka, że rodzina już nie taka, że związek kuleje lub go nie ma dołuje, ale...
Człowiek to w większości marzenia i pragnienia. To one wywołują uczucia i działanie. Pomyśl czego pragniesz i zrób krok do przodu. Szkoda stać w miejscu, skoro jeszcze tyle przez Tobą. Naprawdę szkoda :)

I wyjdź do ludzi. Jest wiele kobiet takich jak Ty. A w grupie raźniej :)
Poznasz nowych ludzi, zobaczysz świat ich oczami. Może kogoś poznasz? Może pojawią się nowe, trwałe przyjaźnie? A może odkryjesz coś,czego nie wiedziałaś?
(Moja sąsiadka po 60-tce została wolontariuszką w schronisku dla zwierząt. Po miesiącu takiej pracy dołączył do niej mąż. I...odkryli życie i siebie na nowo! :))

Liczę na komentarze pań po 50-tce, które pomogą tym podłamanym i niezdecydowanym co dalej. Nic tak nie pomaga, jak dobry przykład! :)

A do tematu będziemy wracały. Bo to temat rzeka. I każdą z nas czeka :)
Trzymajcie się kochane!
Ala