wtorek, 12 kwietnia 2016

Obrażanie się. Warto czy nie?

Choć niewiele z nas otwarcie przyzna się do bycia obrażalską, każdej, od czasu do czasu, zdarza się klasyczny "foch" – uniesiony w górę nos, zaciśnięte usta, unikanie kontaktu. Nieodbieranie telefonów. Ciche dni. "Nie chcę go widzieć". "Niech przemyśli, zrozumie".

Dlaczego się obrażamy?
Bo ktoś zrobił nam przykrość. Powiedział coś, co nas dotknęło. Zachował się w sposób, który nas rozczarował. Sprawił, że poczuliśmy się mało ważni, niewarci starania, zignorowani, pozbawieni szacunku.
Za obrażoną miną zwykle stoi ten sam komunikat: "Myślałam, że więcej dla Ciebie znaczę. Twoje zachowanie mnie dotknęło, naruszyło ważne dla mnie wartości".

O jakie wartości chodzi?
O wierność, lojalność, zaufanie, szacunek dla nas samych lub ważnych dla nas spraw.

Najczęściej obrażamy się na bliskie nam osoby. To naturalne, właśnie wobec nich mamy największe oczekiwania. Kiedy wchodzimy z kimś w związek – otwieramy się przed nim, obdarzamy zaufaniem, pokazujemy, co jest dla nas ważne -liczymy na wspólne cele i wartości.
Obrażenie się to znak, że wszystkie te rzeczy – w naszym mniemaniu – zostały postawione pod znakiem zapytania. Że tracimy grunt pod nogami, nie czujemy się ważni, wątpimy w lojalność drugiej strony.

Oczywiście my same potrafimy podać wiele argumentów przemawiających za tym, że każdy nasz "foch" jest uzasadniony ;) Że mamy do niego prawo. Że to druga strona jest za niego odpowiedzialna.
Warto jednak nabrać dystansu do własnych uczuć. Spojrzeć na siebie oczami innych. Zobaczyć, że obrażanie się nie jest fajne – nie poprawia naszych relacji z ludźmi i rzadko pozwala osiągnąć (wymusić?) to, czego od nich oczekujemy. Dlaczego?

Obrażanie się jest dziecinne 
Obrażanie to przejaw niedojrzałości i sygnał, że nie umiemy załatwić sprawy inaczej – porozmawiać, wytłumaczyć, na spokojnie opowiedzieć o swoich emocjach, nazwać potrzeb po imieniu. Nie przypadkiem do obrażalskich osób mawiamy "nie bądź dzieckiem", ponieważ dzieci takich umiejętności (jeszcze) nie mają.
Poza tym, za obrażaniem się często kryje się (niewypowiedziane) oczekiwanie, że druga osoba spełni wszystkie nasze oczekiwania i zaspokoi wszystkie potrzeby. To nierealne!

Obrażanie to manipulacja 
Psychologowie zgodnie nazywają obrażanie się manipulacją i szantażem emocjonalnym, przez który chcemy wymusić na drugiej stronie poczucie winy, żal, wycofanie się ze swoich słów, zaprzeczenie czynom, które sprawiły nam ból. Chcemy, by druga osoba zabiegała o nasze względy i walczyła o powrót do łask – tak długo i tak intensywnie, aż będziemy usatysfakcjonowani. Tymczasem nasz partner – nawet jeśli żałuje swojego zachowania – rzadko chce wycofywać się z niego w stu procentach.
Przykład? Ktoś powiedział zbyt dużo, użył mało dyplomatycznych słów, które sprawiają nam ból. I jest gotów przeprosić nas za słowa. Nie za intencję.

Obrażanie zaburza równowagę w związku 
Człowiek obrażony unika rozmowy albo komunikuje się z nami półsłówkami. W tan sposób wysyła nam następujący komunikat: "Nie chcę rozmawiać o tej sytuacji. Nie chcę twoich wyjaśnień. Nie interesują mnie twoje uczucia. To ja zdecyduję, czy i kiedy zaczniemy na nowo ze sobą rozmawiać. To ja dyktuję warunki, na których nasza relacja ma szansę wrócić do normy".
Tymczasem brak komunikacji, brak rozmów o swoich emocjach i potrzebach jest właśnie tym, co najbardziej szkodzi relacjom dorosłych ludzi. Szkodzi im też brak równowagi. Jeśli nasz partner zbyt często się na nas obraża, w końcu będziemy zmęczeni rolą "tego złego". Zirytuje nas też ciągłe przepraszanie, zabieganie o względy drugiej strony i obawa, że nasze zachowanie znów doprowadzi do "focha".

Obrażanie niczego nie zmienia 
Dąsy i ciche dni "zamrażają" relację. Oczywiście sytuacja, w której nasz partner zabiega o powrót do łask, jest dla nas przyjemna, jednak sedno problemu pozostaje niewyjaśnione, a ryzyko, że konfliktowa sytuacja powtórzy się w przyszłości, jest bardzo wysokie. Kiedy więc emocje opadną, warto otwarcie porozmawiać o tym, co się stało, nawet, jeśli miałoby się to skończyć wielką awanturą.
Warto dokładnie nazwać rzeczy, które zabolały nas w zachowaniu partnera i wyjaśnić, jak chcemy być traktowani w przyszłości. Ważne jednak, żeby rozmowa nie była tylko litanią żali pokrzywdzonej strony, ale by ten, kto "podpadł", również wyjaśnił powody swojego działania.
Wielu z nas, bojąc się kolejnego konfliktu i tego, że jeszcze bardziej pogorszy sytuację, skupia się tylko na powierzchownym załagodzeniu problemu i udobruchaniu drugiej strony. To błąd. Dla dobra związku, dla jasności obu stron warto wtedy wyjaśnić prawdziwe motywy swojego postępowania. Nie mówić tylko "wybacz mi", ale wyjaśnić, jakiego zachowania można spodziewać się po nas w przyszłości. To uczciwe, choć bardzo trudne.

I tak się obrazi! 
Każdej chyba obrażonej osobie wydaje się, że ma ku temu sensowne powody i prawo do takiej reakcji. Pamiętajmy tylko, że mało kto lubi obrażalskich i wiecznie nadętych ludzi. Jeśli więc zbyt często reagujesz w ten sposób, osoby z Twojego otoczenia szybko przestaną zabiegać o Twój dobry humor. W końcu machną ręką i przykleją Ci etykietkę wiecznie niezadowolonej księżniczki , którą bardzo trudno zadowolić. I przestaną się starać.

Jak to robią dorośli? Jak zatem obrażać się z głową? 
Masz prawo czuć się źle w związku z zachowaniem bliskiej Ci osoby i pod warunkiem, że nie obrażasz się na każdego i za byle co, wszystko jest z Tobą w porządku. Jeśli przeżywasz negatywne emocje – złość, rozczarowanie, żal – to znak, że ktoś nie traktuje Cię tak, jak tego chcesz.

- Powiedz mu o tym. Nazwij swoje uczucia po imieniu. Staraj się mówić o sobie ("Boli mnie, kiedy wyśmiewasz mnie w obecności moich rodziców"), zamiast odnosić się do drugiej osoby ("Jesteś wstrętnym, nielojalnym złośliwcem").

- Łatwiej będzie Wam się porozumieć, jeśli porozmawiacie na spokojnie. Dlatego, jeśli potrzebujesz czasu na opadnięcie emocji i zebranie myśli, poproś o niego swojego partnera, mówiąc: "Czy możemy porozmawiać o tym jutro?". A jeśli nazajutrz nadal czujesz żal, koniecznie wróćcie do tej rozmowy!

- Mów na temat, nie histeryzuj i nie prowadź wielogodzinnych monologów o tym, jak bardzo jest Ci źle.

A potem?
Uważnie wysłuchaj, co ma Ci do powiedzenia druga strona. Czy żałuje swojego zachowania? Jak je tłumaczy? Czy możesz liczyć w przyszłości na zmianę postępowania? Jak ocenia Twoją reakcję?
Ta rozmowa powie Ci wiele o waszym związku i wzajemnych oczekiwaniach.

On się na Ciebie obraził? Jego problem! 
"Foch" największe wrażenie robi na osobach z niską samooceną i wysokim poczuciem winy. Gdy ktoś się na nich obrazi - automatycznie i podświadomie uznają, że zrobiły coś złego, szybko zaczynają przepraszać, zabiegać, wyjaśniać.

Tymczasem skrajne opinie psychologów głoszą, że obrażenie to problem tego, kto się obraził. Jeśli nie czujemy, że zrobiliśmy coś złego, nie powinniśmy na nie reagować.
W rzeczywistości, warto przemyśleć całą sytuację i na spokojnie, wyjaśnić motywy naszego zachowania drugiej stronie. Jeśli jednak widzimy, że relacja nie wraca do normy, a obrażaniu nie ma końca – może rzeczywiście lepiej odpuścić? W końcu wspólne życie to nie bajka o księżniczce zamkniętej w wieży i rycerzu na białym koniu, który walczy o nią do upadłego. Ani o Kopciuszku trwającym pokornie przy złej macosze niezależnie od jej humoru...

Przemyślcie to.
Pozdrawiam, Ala