środa, 15 października 2014

Sposób na mężczyznę, czyli jakich pytań nie zadawać facetom

Ogólnie znana jest zasada: Im mniej mówimy do mężczyzny, tym lepiej.
A w praktyce podobno powinnyśmy się ograniczyć do 6 słów.
Tylko tyle przetwarza męska głowa. Każde kolejne słowo jest już ignorowane...

Jak więc dobrać owe 6 magicznych wyrazów, by osiągnąć efekty? Kombinujcie ;)
Ja podpowiem Wam tylko czego lepiej nie zawierać w owych sześciu słowach, by nie komplikować sobie życia.

Oto pytania, których lepiej nie zadawać mężczyźnie:


1. Pytania wymagające szerokiej odpowiedzi 

Nie pytamy więc: Kochanie, co chciałbyś zjeść na obiad?, bo to grozi nam podwójna klęską. Albo facet wymyśli nam takie danie, że klękajcie narody i nada nam pracy, albo powie że nie wie i nic nam to pytanie nie da.
Pytamy prosto: Schabowy czy mielony? Jestem pewna, że większość odpowie śpiewająco ;)
Typy jeszcze bardziej oporne na mówienie pytamy na zasadzie potwierdzenia lub zaprzeczenia, czyli: Zjesz schabowego? Odpowiedź tak lub nie jest w zasięgu każdego faceta ;)

Podobnie rzecz się ma w kwestii miejsca letniego wypoczynku czy imienia dla dziecka. Pytając: Jacek czy Maciek? Mamy pewność, że któreś z nich wybierze. Bo albo mu się wymyślić czegoś własnego nie zechce, albo słucha jednym uchem. I na nasze wyjdzie ;)
(Broń Boże nie dajemy mu do ręki książki imion albo atlasu świata!)

2. Zakrawających na zniewolenie, czyli:

"Gdzie byleś?", "Kiedy wrócisz?", "Kto dzwonił?" - oni tego nienawidzą i albo nas zbędą jakimś mamrotaniem pod nosem, albo okłamią. Wydobycie prawdy w takim przypadku to rzadkość i wymaga wielkiej dyplomacji ze strony kobiety.
Jeśli już koniecznie musisz wiedzieć, to sprawdź mu potem telefon, albo napuść koleżankę, by za nim poszła ;)
Dobra rada: Lepiej czasem wiedzieć mniej. Historia nie raz dowodziła, że niewiedza to błogosławieństwo...

3. Zaczynających się od "Czy...":

"Czy Ty mnie jeszcze kochasz?", "Czy ja ci się jeszcze podobam?", "Czy wyglądam w tym grubo?", "Czy dobrze widziałam, że nasza sąsiadka wpadła ci w oko?", "Czy mi się zdawało, czy ty się śliniłeś na widok mojej ciotecznej siostry?", itp itd.
Z zasady odpowiedź będzie brzmiała jakoś tak pomiędzy tak i nie, jak niedźwiedzi pomruk, albo zupełnie niezrozumiale.
To i tak dobrze, bo na niektóre z tych pytań facet odpowie fochem lub krzykiem. Nie słyszałam jeszcze, by na takie pytanie facet szczerze i rozlegle odpowiedział :P

4. O jego intymną przeszłość.

Odradzam. Stanowczo odradzam!
Naprawdę nie chcesz wiedzieć w czym była lepsza jego była, co z nią robił i jak lubili najbardziej? Wierz mi, to Ci nie jest do niczego potrzebne. A jeśli się uprzesz i wyciągniesz z niego intymne szczegóły - robisz to na własne ryzyko!
Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że to potem zaważy na Waszym pożyciu. W sypialni będzie was odtąd troje :/
Zastanów się również, czy on po swojej spowiedzi nie zażąda od Ciebie opowieści o Twoich byłych. I wierz mi – nie będzie piał z zachwytu, jeśli mu powiesz że był któryś tam, czy że robiłaś już w zasadzie wszystko i wszędzie ;)
Milcz. I nie pytaj!

Jedyne co warto wiedzieć o przeszłości faceta, to to czy nie siedział w kryminale za pobicie żony czy dziecka, czy nie okradał staruszek lub czy nie uważa, że wszystkie jego byłe to panny lekkich obyczajów. Bo skoro tak o nich mówi, to i o Tobie tak niebawem powie. Pewne na bank!

Generalne zasady brzmią: 

1. Nie pytaj faceta o to, czego na pewno wiedzieć nie chcesz!
Przykład: Z która moją koleżanką chciałbyś się przespać?

2. Nie pytaj o to, co boisz się usłyszeć, np. Czy uważasz, że Jolka jest ładniejsza ode mnie?

3. Nie pytaj, jeśli wiesz, że i tak nie powie Ci prawdy (po co go męczyć, a samej być rozczarowaną jego krętactwem?)
Przykład: Co robiłeś na komputerze, że tak go szybko wyłączyłeś, kiedy weszłam?

Wierzcie mi drogie Panie, że wszystkiego można się dowiedzieć, ale niekoniecznie pytając wprost. Obserwowanie, kojarzenie faktów czy rozmowa ze wspólnymi znajomymi to równie dobre źródło wiedzy.
Trzeba unikać punktów zapalnych i niepotrzebnych spięć. Zgodne pożycie to podstawa.
I zaufanie! A że kontrola podstawą zaufania...Węszcie, ale po cichu, jeśli już ;)

A jeśli chcecie koniecznie go o coś zapytać, bez stresu i podejrzeń, to pytajcie o to co on lubi: jego pracę, pasję, sport któremu kibicuje, samochód (o ile nie szwankuje!), podróże...
Będzie miał pole do popisu. I będzie Ci wdzięczny, że go nie nękasz. A taka kobieta, to skarb, który (w jego mniemaniu) warto nosić na rękach ;)

Pozdrawiam!