poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kobieta wyzwolona, czyli: co warto włożyć między bajki...

I od razu zacznę od wyjaśnienia, że nie jestem przeciwniczką związków! Absolutnie nie!
Jestem za miłością, szacunkiem, przyjaźnią i więzią. Ale: sprawiedliwą, uczciwą, równorzędną i mądrą. Bo jak mówić o miłości czy szacunku przy braku znaku równości?
Kobiety się zmieniły. Nie, inaczej. Kobiety zawsze takie były, ale dziś mogą powiedzieć to, co myślą, czują, czego pragną. Bez strachu, że je za to do ciemnicy zamkną, w dyby zakują czy w drewutni o chlebie i wodzie mąż przetrzyma aż do wywietrzenia umysłu ;)
Dziś kobiety same sobie drewutnie postawić potrafią, a chleb to pan mąż może upiec, jak już. A co! :P


Pamiętacie bajki z dzieciństwa? Zaczynało się tak:
Dawno dawno temu, za górami za lasami, żyła sobie samotna królewna (ewentualnie skromna dziewczyna, sierotka, bidulka). Jednym słowem ciamajda życiowa. I cóż owa niedojda robiła? Ano czekała. A na co/na kogo? A na chłopa, co to na koniu przyjedzie, mile przemierzy, smoka pokona, zbójców rozgromi i na koniec ją uszczęśliwi. Jak? Ano ożenkiem. A potem będę żyli długo i szczęśliwie.

Nie dziwiło Was nigdy, że każda bajka kończy się w momencie ślubu? Pewnie dziś, kiedy już trochę pożyłyście, nadal nie dziwi. Tyle, że teraz wiecie, że małżeństwo to nie sielanka i po co o tym pisać, jeśli lepiej ten aspekt przemilczeć? Żeby dzieci przed snem nie straszyć ;)

Bajki to piękna rzecz. Jedynym ich minusem jest fakt, że chłopcy karmieni takimi historiami od najmłodszych lat sądzą, że fakt założenia kobiecie na palec złotego kółka, a później spłodzenia potomstwa i wieloletnie bezcharakterne siedzenie w fotelu przed telewizorem sprawi, że będzie ona najszczęśliwszą istotą pod słońcem. No niestety - nie będzie :/

Podsumowując: Nie zniechęcam do bajek! Czytajcie je dzieciom, jeśli lubią. Tylko opatrzcie na koniec komentarzem i sprostujcie średniowieczne poglądy. Żeby potem chłopak nie stanął jak wryty, kiedy mu panna zapłacze, że jest z nim nieszczęśliwa i ma go po kokardy, a dziewczyna żeby nie uważała, że sam fakt bycia kobietą zamężną sprawi, iż szczęście spadnie na nią jak grom z jasnego nieba i pozostanie w niej na wieki wieków amen ;)

A tak zupełnie na koniec:
Wiecie jak wyglądałaby pisana dziś bajka (zapewne przez kobiety ;))?
Mniej więcej tak:

"Za górami, za lasami, żyła sobie piękna, niezależna i mądra Księżniczka. Pewnego dnia, gdy przechadzała się nad brzegiem stawu, zobaczyła zieloną żabę siedzącą na kamieniu i smutno spoglądającą w wodę. Księżniczka usiadła na ławce, a wtedy żaba wskoczyła jej na kolana i powiedziała:
” Piękna Księżniczko! Dawno, dawno temu byłem pięknym Księciem, ale pewna zła wiedźma rzuciła na mnie zły urok. Jeden twój pocałunek wystarczy, abym znów stał się tym pięknym Księciem, którym byłem wcześniej. A wtedy, moją piękna Księżniczko weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w tym oto zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać ubrania i rodzić mi dzieci i będziemy żyć razem długo i szczęśliwie… "

Tego wieczora, przygotowując kolację; przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym; Księżniczka chichocząc cichutko pomyślała : „Nie sądzę kur...”

I dalej przewracała na patelni skwierczące żabie udka…"*

A potem pewnie żyła długo i szczęśliwie :D

Piszcie własną baśń. Odważnie!
Miłego dnia dziewczyny :)


*(autor: http://pani- spokojna.blog.onet.pl)