niedziela, 29 listopada 2015

We wszystkim mu dogadzam! Czyli: O kobiecej frustracji i podpieraniu się nosem

"Nie czułam się dla niego dość dobra - opowiada Agata, 41 lat. - Starałam się utrzymać jego zainteresowanie, pokazać, że jeśli się ze mną zwiąże, to mu nieba przychylę..."
Zawsze gotowa do ustępstw i dostosowywania swojego grafiku do jego napiętego kalendarza. Po roku takiego życia zaczęło ją to drażnić. Jest kuchtą, sprzątaczką, kochanką i praczką, a do tego chodzi do pracy.

Co zrobić, by mężczyzna, który sprowadza swoją partnerkę do roli służącej, zmienił swoje nastawienie?
Jak znów poczuć się kobietą?
"Zaczęłam się spotykać z Markiem, ponieważ strasznie mi się podobał, poza tym imponowała mi jego praca - kontynuuje Agata - Prawnik, obycie w świecie (bardzo dużo podróżował) i to, jakiej muzyki słuchał, po prostu wszystko.
Ja jestem tylko nauczycielką angielskiego, dlatego długo nie czułam się dla niego dość dobra. Mimo to, spotykaliśmy się, a ja zawsze starałam się utrzymać jego zainteresowanie, pokazać, że jeśli się ze mną zwiąże, to mu nieba przychylę.

Gdy nocował u mnie, zawsze dbałam, żeby było czyściutko, a kolacja gotowa na stole. Tak samo było, gdy wpadałam do jego kawalerskiego lokum, zawsze coś uprzątnęłam i zadbałam, żeby było znośnie. Chciałam, żeby widział we mnie materiał na żonę.
Po kilkunastu miesiącach zamieszkaliśmy razem i ja bojąc się, że on zmieni decyzję albo będzie jej żałował, że ze mną zamieszkał, nadal starałam się mu maksymalnie dogodzić w życiu. Po pracy ogarniałam dom, gotowałam, sprzątałam po kolacji, on w tym czasie wypoczywał, rozmawiał przez telefon lub "pracował" przy komputerze.
Po roku takiego życia zaczęło mnie to drażnić. Czasami, gdy prosiłam go o pomoc, on był zbyt zajęty lub mówił, że zrobi to później i w efekcie było to niezrobione. Miałam wrażenie, że jestem kuchtą, sprzątaczką, kochanką i praczką, a do tego chodzę do pracy. Wieczorami padałam z nóg i kiedy on chciał wyjść jeszcze do kina, ja już tylko marzyłam o ciepłej kąpieli i poczytaniu w łóżku książki. Jednocześnie zaczęłam się bać, że zamieniam się w kogoś nudnego, pustego, zaniedbanego - czyli w kogoś, kim bardzo nie chciałam dla niego być" - kończy Agata.

Mit matki Polki
Rzeczywiście wiele związków po jakimś czasie wypracowuje i utrwala role: on musi odpoczywać po pracy, ona po pracy dba o dom, a w weekendy sprząta, pierze i prasuje. Dla wielu kobiet jest to schemat znany z domu rodzinnego i pomimo tego, że nie są z tego zadowolone, wierzą, że kobieta zadba najlepiej albo też, że tak po prostu powinno być. Podobnie wielu panów wychowanych przez matki Polki, które pracowały, dbały o dom i wychowywały dzieci, uważają taką sytuację za oczywistą.

Jednak w dużej mierze podział ról zależy od nas i naszego nastawienia. Od samego początku związku warto pamiętać, że partnerski związek polega na wspólnym wypełnianiu obowiązków i dbaniu o wspólne sprawy (np. dom, opłaty, zakupy). Jeśli nasz partner przejawia awersję do sprzątania albo ma naturalną zdolność do znalezienia sobie "ważnych" zajęć, kiedy prosimy go o pomoc - porozmawiajmy z nim o tym. Może są takie rzeczy, które wolałby robić w domu, a których my nie lubimy?
Wiele kobiet popełnia błąd, czekając z taką rozmową dopiero, kiedy są wściekłe lub umęczone, partner pod wpływem kłótni rzeczywiście uruchomi się na chwilę, a kiedy emocje opadną - często sytuacja wraca do stanu poprzedniego.

Innym tematem do rozmowy jest to, w jaki sposób każdy z partnerów wyobraża sobie dobre dbanie o dom. Zacznij mówić "nie"!
A nie jest to wcale oczywiste - często definicja porządku jest różna dla obu partnerów i stąd są posądzenia o bycie brudasem lub pedantem. Warto omówić wzajemne oczekiwania i wypracować system podziału obowiązków.
Kobiety uwikłane w rolę pomocy domowej muszą zacząć mówić "nie", jeśli spada na nich zbyt dużo obowiązków i przede wszystkim powstrzymać się od pokusy poprawiania lub ubiegania partnera w jego obowiązkach. Także nie krytykować go, jeśli w naszej opinii nie zrobił czegoś wystarczająco dobrze.
Pierwszym krokiem jest wspólne zaangażowanie, dopiero kiedy to jest już utrwalone, warto pracować nad jakością wypełniania obowiązków. Pamiętajmy, że chodzi o partnerstwo i cierpliwe zmierzanie w tym kierunku.

Kilka porad, jak mu powiedzieć o swoich potrzebach?:

Przygotuj warunki do rozmowy. Nie rozmawiaj w pośpiechu, półsłowami przy porannej kawie. Zaplanuję tę rozmowę, zadbaj o czas i miejsce, bądź w pełni skoncentrowana na tym, co chcesz powiedzieć i jakie emocje wyrazić. Tyle samo uwagi poświęć na mówienie o swoich oczekiwaniach, jak na słuchanie tego, co ma do powiedzenia druga strona. 

Warto przemyśleć następujące tematy, budując w sobie gotowość do rozmowy z partnerem i postawić pytania:
Jak chcę się czuć w relacji z partnerem?
Co mogę zrobić sama w relacji, aby tak się czuć?
Czego potrzebuję od partnera, aby tak się czuć?
Co mogę zmienić w sobie, aby ten proces rozpocząć?
Co będzie dla mnie najłatwiejsze w tej zmianie?
W jakiej zmianie potrzebuję wsparcia partnera?
Jakiego rodzaju wsparcia potrzebuję od partnera?
Po czym poznam, że zmiana następuje?

Postaw te pytania w rozmowie, zarówno myśląc o oczekiwaniach własnych, jak również z perspektywy potrzeb partnera. Bądź cierpliwa i konsekwentna, ponieważ każda zmiana toczy się w swoim tempie i wymaga swojego czasu, aby dojrzała w was obojgu.

Powodzenia. Znajdźcie idealna równowagę pomiędzy wychodzeniem naprzeciw oczekiwaniom partnera, a dbaniem o własne dobro!

Pozdrawiam,
Ala