czwartek, 5 września 2013

Dziś randki nie będzie... Czyli kiedy i jak powiedzieć: nie!

Zdarzyło Ci się odwołać randkę? Tak? I co, czułaś się winna? A może usatysfakcjonowana?
A może nie potrafisz powiedzieć "nie"? Wiele kobiet tak ma.
Niepotrzebnie. Lepiej czasem powiedzieć nie, niż męczyć się godzinami (bywa, że potem latami!). Z niewolnika nie ma robotnika. Ot, cała mądrość ludowa :)

Załóżmy, że umówiłaś się z mężczyzną na czwartek. I załóżmy, że tej ranki chcesz (bo jeśli nie chcesz, to czemu się zgodziłaś?). W czwartek masz masę pracy, szef się czepia, koleżanka zawaliła robotę i wszystko spadło na Ciebie, musiałaś zostać po godzinach, w drodze powrotnej przejeżdżający samochód ochlapał, deszcz zniszczył fryzurę...
Jednym słowem dzień z piekła rodem. I co?
Wracasz do domu wściekła i zmęczona. Masz tylko godzinę, by zrobić się na bóstwo i uspokoić, ale.. Wiesz, że nic z tego nie wyjdzie. Jedyne o czym marzysz to gorąca kąpiel i zaszycie się pod kocem na resztę wieczoru.
(Mam na myśli pierwszą randkę. W dłuższym związku możesz zwyczajnie zrezygnować z romantycznej kolacji i pójść z nim na spacer lub posiedzieć u Ciebie przed telewizorem).

Co wtedy?
Moim zdaniem nie idź. O, wiem wiem, powiecie: Facet moich marzeń mnie zaprasza, jedyna taka szansa, a ja nie pójdę, odwołam, powiem mu sorry, ale nie mam ochoty? Toż to strzał w stopę!
Może i trochę tak, ale czy pójście na to spotkanie nie będzie jeszcze większą katastrofą?
Będziesz siedziała przy lampce wina i myślami wracała do sytuacji w pracy, wciąż zdenerwowana, nie do końca ubrana tak jak chciałaś i nie tak "zrobiona" jak to sobie wymarzyłaś... Tak jest lepiej? Wątpię.

Jeśli zależy Ci na tym facecie postaraj się racjonalnie mu to wyjaśnić i zapewnić, że chcesz spotkania. Zadzwoń, powiedz że nie możesz, bo to i tamto, że przepraszasz za tak późną wiadomość i wyznacz inny termin. Jeśli mu zależy przystanie na to lub poda swoją datę. Facet, który się obrazi po takim tekście z Twojej strony - nie zasługuje na randkę z Tobą. Masz więc święty spokój i wolne pole do umówienia się z kimś kto rozumie, że poza nim też istnieje świat ;)

Jeśli Ci nie zależy (naprawdę się z nim umówiłaś??? aaa, rozumiem, chcesz zaoszczędzić na wyżywieniu, a poza tym fajnie się na niego patrzy?) - zwyczajnie napisz mu smsa. Jeśli ma odrobinę dumy - obrazi się i po kłopocie. A jeśli honoru mu brak, będzie Cię nadal nękał. Radzę dużą asertywności głośne: Nie. Ewentualnie przy miękkim sercu - wyłączenie telefonu.

Wniosek na koniec: miękkie serce to kiepski doradca. Zgodzisz się raz na to, czego ewidentnie nie chcesz i pociągnie to lawinę zdarzeń, których kompletnie nie potrzebujesz! Dlatego warto na wejściu określić swoje uczucia i jasno postawić sprawę.
Powiem biblijnie: Niech Wasze tak będzie tak, a Wasze nie będzie nie. :)
Konkret dziewczyno. I nie bój się być sobą! Kim innym przecież nie warto... :)